IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry!

Forumowy Discord

Share | 
 

 Sklep spożywczy

Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Sklep spożywczy    2011-02-06, 15:44

Sklep ten stoi pomiędzy domami w zabudowie szeregowej. Ale wyróżnia go nazwa sklepu wyrzeźbiona w drewnie i pomalowana na jaskrawo zielony kolor. Ponadto za szklanymi szybami można zobaczyć produkty na które jest aktualnie promocja. Do sklepu trzeba wejść po kilku drewnianych stopniach. Po popchnięciu przeszklonych drzwi rozlega sie głos potrąconego dzwonka zamocowanego nad drzwiami. Za ladą stoi mężczyzna w wieku około 30 lat, ubrany jest w białą lnianą koszulę i kremowe spodnie. Ma czarne włosy które zaczesuje do tyłu i często można go spotkać z papierosem w ustach.
Spoiler:
 
Za nim znajdują się pułki z różnymi przedmiotami spożywczymi, a przed ladą poustawiane są skrzynki z warzywami i owocami tak aby klient mógł sam sobie przebrać produkty. W sklepie jest zawsze jasno dzięki dużej powierzchni szkieł w ścianach. Dodatkowo w środku unosił się miły lawendowy zapach ponieważ na ladzie stoją lawendy w donicach.



Ostatnio zmieniony przez Koizumi Haruo dnia 2011-02-10, 12:15, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep spożywczy    2011-02-06, 16:49

Daisetsu szedł spokojnym, ale nie jakimś ślamazarnie powolnym, krokiem. Ot, normalnym dla siebie na co dzień, aż w końcu dotarł do upragnionego celu swojej wędrówki - sklepu spożywczego, w którym to zwykł robić zakupy, praktycznie każdego dnia. Nie wyróżniał się on zbytnio z otaczających go innych sklepów, może pomijając ten drewniany szyld pomalowany jaskrawo zieloną farbą, która biła po oczach niemiłosiernie... Cóż, w każdym razie przyciągała przez to uwagę, a to już dobry początek dla reklamy... W każdym razie... Chłopak westchnął cicho, widząc, że raczej nic nie zmieniło się w tym miejscu od jego ostatniej wizyty, która miała miejsce dwa dni temu, po czym pewnym krokiem wszedł po stopniach do góry i pchnął drzwi od sklepu wchodząc do środka.

Jego oczom ukazał się znajomy widok wnętrza sklepu, w którym to zwykł robić zakupy, jak i właściciel, którego od razu rozpoznał.

- Konichiwa Harukichi-san! - Rozległ się przyjazny głos chłopaka, kiedy spostrzegł znajomą sobie postać stojącą za ladą. Miał nadzieję, że i dzisiaj, będzie mógł liczyć na jego dobre serce i promocję dla studentów z Akademii Shinigami.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep spożywczy    2011-02-07, 10:44

Gdy chłopak wchodził po schodach spostrzegł, że właściciel sklepu pisze coś w jakimś zeszycie. Po pchnięciu drzwi rozległ się głos dzwonka i Harukichi podniósł głowę patrząc kto wchodzi do sklepu jednocześnie chowając zeszyt pod ladę. Gdy zobaczył kto stoi w drzwiach uśmiechnął się i gestem zaprosił Daisetsu do środka.
-Witaj chłopcze, zapraszam do sklepu.
Po wejściu chłopaka do środka sprzedawca rozejrzał sie konspiracyjnie i wyciągnął spod lady pudło. W środku był czarny chleb, coś co wyglądało na masło i lekko zeschnięta szynka.
-No młodzieńcze dzisiaj masz szczęście. Jesteś dzisiaj moim pierwszym uczniem akademii. Mogę Ci sprzedać te produkty po naszej normalnej cenie.
Propozycja wydawała się okazją bo Daisetsu zazwyczaj dostawał w promocji biały gąbczasty chleb, margarynę, ser żółty lub jakiś pasztet. Sprzedawca zwyczajowo palił papierosa i stukał palcami o ladę w oczekiwaniu na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep spożywczy    2011-02-07, 10:55

Daisetsu po wejściu przejściu przez próg drzwi uśmiechnął się delikatnie, kiedy usłyszał znajomy głos dzwoneczka, brzęczącego tuż nad jego uchem, ale jego uśmiech powiększył się znacznie, gdy do jego uszu doleciały słowa przywitania Harukichiego, swoją drogą jego imię idealnie pasowało do posiadania sklepu spożywczego (Harukichi w j. jap. znaczy ryż ;p). Znał go dość dobrze, wszak często bywał w tym miejscu i wiedział, że może zaufać temu sprzedawcy. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się, aby on chciał go oszukać. Po prostu, był świadom tego jak ciężki jest los studenta w Akademii Shinigamii i jak mało otrzymują pieniędzy ze swojego żołdu.

To co sprzedawca wyjął z pod lady, zbytnio go nie zdziwiło. To znaczy, za każdym razem przechowywał dla niego coś specjalnego właśnie w tym pudełku, ale jego zawartość... Tego się nie spodziewał... Co prawda lekko zaschnięta szynka, nie wydawała się zbyt atrakcyjna, ale... przecież darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda! A on musiał dbać o swój dość skromny budżet...

- Harukichi-san... Jak zawszę mogę liczyć na dobroć twego serca i zrozumienie ciężkiego losu materialnego przeciętnego ucznia Akademii... - Rzekł spokojnym, przyjaznym i radosnym tonem głosu. Został dziś mile zaskoczony i nie zamierzał tego ukrywać.

- Powiedz mój drogi przyjacielu, ile ryo sobie życzysz za te specjały? - Dodał po krótkiej chwili, spoglądając w oczy swojemu rozmówcy. Daisetsu już tak miał, iż często spoglądał w zwierciadła dusz z tymi, z którymi akurat prowadził jakąś konwersację.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep spożywczy    2011-02-10, 11:56

Po wygłoszeniu swojej kwestii Daisetsu zobaczył, że mężczyzna lekko sie zamyślił i zaczął kiwać głową.

-Kto jak kto, ale ja dobrze rozumiem wasze problemy. Pamiętam te czasy kiedy sam chodziłem do akademii. Jak każdy miałem wzloty i upadki, ale dobrze wspominam tamten okres mojego życia.

Harukichi westchnął lekko, spojrzał na chłopaka i poklepał go po ramieniu. Już się zastanawiał ile pieniędzy zażądać od Arihyoshi'ego gdy nagle rozległ się pacyficzny głos skrzypiących drzwi i dzwoniącego dzwonka. Do środka weszło dwóch czarno odzianych mężczyzn i rozejrzeli się po sklepie. Spostrzegli chłopaka i jeden z nich powiedział:

-Młody dokończysz zakupy później, a teraz zmiataj stąd i nie rób nam problemów.

Chłopak szybko się im przyjrzał i spostrzegł że, każdy miał podwinięty prawy rękaw aż do łokcia. Na przedramieniu mieli tatuaże, jeden miał skorpiona a drugi orła. Była to misterne i delikatne dzieło, nie te tanie czarne tatuaże tylko te cieniowane które nadawały obraza głębi i przestrzenności. Spostrzegł też że, obaj przy boku maja miecze. Nie wyglądali na miłych ludzi którzy przyszli tu po bułki na śniadanie.

-Na co się patrzysz gówniarzu? Wychodź stąd jak ci życie miłe!

Usłyszał nagle Daisetsu z ust drugiego mężczyzny. W głosie czuć było złość i zdenerwowanie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep spożywczy    2011-02-10, 12:08

Daisetsu zastanawiał się przez ułamek sekundy, nie potrzebował więcej czasu. Co prawda rozum podpowiadał jemu "uciekaj do jasnej cholery jak tobie życie miłe, nie masz z nimi najmniejszych szans!", ale z drugiej strony nie chciał zostawić przyjaciela, bo tak chyba mógł nazwać tego sprzedawcę, w potrzebie. Ba! Był przekonany, że kiedy Harukichi znalazłby się w podobnej sytuacji jak on, zostałby i pomógł chłopakowi... Zresztą... Daisetsu nie po to zdawał egzaminy do Akademii Shinigami, aby teraz uciekać jak tchórz z podwiniętym ogonem. Zdawał sobie sprawę z tego, że nie jest potężnym shinigami, ale przyjaciele i bliscy jemu, byli dla niego bardzo istotni.

- Nie sądzę, aby szczytem roztropności z waszej strony, było wtargnięcie do tego sklepu... Sądząc po waszym zachowaniu, nie macie pokojowych zamiarów, dlatego pozwólcie, że wam coś powiem... Wynoście się stąd! I zostawcie ten sklep w spokoju! - Wrzasnął z całych sił, aby pokazać im, że się ich nie boi. Zresztą, zdecydowanie nie był już gówniarzem, wszak miał dwadzieścia pięć lat, jedynie fakt, że był w Akademii Shinigami, mógł mylić, ale to wynikało z tego, że później do niej wstąpił.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep spożywczy    2011-02-28, 21:26

Jego honorowe zachowanie mogło sprowadzić na niego nieszczęście. Ale jego ideały i chęć pomocy przyjacielowi okazały się silniejsze od strachu. Jego reakcja widocznie zaskoczyła napastników. Najpierw spojrzeli na siebie z niezmienionym wyrazem twarzy, ale po chwili nie wytrzymali i zaczęli się śmiać. Jeden z nich ledwo łapiąc powietrze wykrztusił:
-Szczyt roztropności? Chłopcze chyba nie wiesz o czym i do kogo mówisz! Nie wiem skąd jesteś ale w tych okolicach mamy ogromne wpływy i wszyscy o tym wiedzą. A co do naszych zamiarów to są one pokojowe dopóki ktoś nas nie prowokuje swoim głupim zachowaniem.
Mężczyźni szybko ochłonęli i zaczęli sie rozglądać po sklepie a w tym czasie Daisetsu napotkał na wzrok sprzedawcy. Gdy tylko złapali kontakt wzrokowy Harukichi zaczął szybko machać rękoma pokazując mu wejście i wiele innych znaków które były trudne do rozszyfrowania. Gdy dwójka nieznajomych skończyła oglądać półki zbliżyli sie do siebie i zaczęli szeptać. Następnie ten z orłem na przedramieniu powiedział:
-Widzę, że ostatnio dobrze Ci sie powodzi. Sprzedałeś dużo produktów więc na pewno masz wystarczającą ilość pieniędzy żeby zapłacić za naszą ochronę.
Widać było, że mężczyźni są spokojni i pewni swego. Drugi z nich dla podkreślenia ich stanowczości chwycił za rękojeść miecza i za pomocą kciuka wysunął katanę na około dwa centymetry z pochwy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep spożywczy    2011-03-01, 10:34

Daisetsu aż zbyt dobrze rozumiał o co chodzi jego przyjacielowi właścicielowi sklepu, o to samo co innym właścicielom sklepów w tego typu sytuacjach "pójdź sobie, ja zapłacę nie ma sensu się stawiać, bo może to przynieść jeszcze gorsze konsekwencje"... Ale do jasnej cholery, co Daisetsu nie miał zamiaru być shinigami z prawdziwego zdarzenia? Czy shinigami nie powinni zachowywać się honorowo i stawać po stronie sprawiedliwości? Czy shinigami przystoi uciekanie z podwiniętym ogonem i zostawianie swoich przyjaciół w potrzebie? Wiedział, że w walce na miecze, zwłaszcza drewnianym bokenem, nie ma raczej szans, ale jego mocną stroną było co innego - kidou. Nie zamierzał zostawiać przyjaciela w potrzebie, toteż postanowił zrobić coś, co przez jednych mogło zostać nazwane szczytem głupoty, a przez drugich bardzo honorowym, odważnym i prawym zachowaniem... Nie zamierzał zresztą się powtarzać... Ostrzegał ich, został wyśmiany... Teraz spotkają się z tego konsekwencjami...

Daisetsu ponieważ był pojętnym i bardzo utalentowany w dziedzinie kidou zaczął w bardzo szybkim tempie wykonywać sekwencję poszczególnych znaków. Jego dłonie i palce w niezwykle sprawnym i płynnym tempie przechodziły do kolejnych sekwencji, aż w końcu zakończył ją. Szybkość wykonywania ruchów była na tyle duża, że wykonanie całej sekwencji, było prawie wręcz błyskawiczne...

Zaklęcie destrukcyjne numer dwadzieścia sześć - Zamknięcie!

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep spożywczy    2011-03-06, 09:20

Przy zastanawianiu sie nad tym co ma dalej zrobić Daisetsu przyświecały wzniosłe ideały. Stawiał swój honor i dumę ponad wszystko, wiedział, że jego szanse są nikłe a pomimo to nie miał zamiaru się poddać. Jego marzeniem było zostać wojownikiem, a co to za wojownik który odchodzi z pola walki zostawiając swoich towarzyszy broni na pastwę losu. Nie zważając na konsekwencje postanowił działać i przeciwstawić sie napastnikom. Po krótkim zastanowieniu doszedł do wniosku, że walka na miecze nie ma sensu bo po pierwsze nie ma miecza a po drugie nie umie się nim posługiwać. Jedynym słusznym i oczywistym wyborem wydawała się walka na dystans i z zaskoczenia. Niezbyt honorowa forma walki, ale skuteczna a to w tej chwili było dla chłopaka najważniejsze.

Daisetsu zaczął przygotowania do zaklęcia, jego ręce pokazywały kolejne znaki a on skupił sie na celu. Gdy skończył wycelował w przeciwników i wypuścił z rąk w ich kierunku zaklęcie. Mężczyzna bez miecza w ręce bez problemu odskoczył przed zaklęciem ponieważ od dłuższej chwili obserwował poczynania chłopaka. Na szczęście zaklęcie trafiło w drugiego napastnika. Nim się zorientował podłoga zaczęła pod nim trzeszczeć a po chwili wybuchła i rozsypała się na kawałki. Mężczyzna odskoczył na bok, ale ziemia wylatująca z świeżo powstałej dziury pogrzebała go pod swoim ciężarem.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep spożywczy    2011-03-06, 12:18

Daisetsu spodziewał się, że to zaklęcie może się jemu nie udać, w sensie, że jego przeciwnicy mogą je uniknąć, jednak mimo wszystko postanowił spróbować... i ku jego pozytywnemu zaskoczeniu jeden z napastników wpadł w sidła tego zaklęcia. A było ono dość specyficzne, bo nie tylko skutecznie unieszkodliwiało przeciwnika zamykając go w kopcu z ziemi, ale także, co w obecnej chwili było dla Daisetsu o wiele bardziej istotne, zaklęcie to wysysało reiatsu z ofiary, rzec jasna aż do jej śmierci, chyba że wcześniej ofierze uda się z niego wyzwolić, i przekazywało je temu, który je rzucił, w tym przypadku był to właśnie Daisetsu. Zatem, nie tylko udało się jemu, przynajmniej na pewien czas, wyeliminować jednego z napastników, ale także skutki tego zaklęcia nieustannie go wzmacniały przekazując reiatsu ofiary wprost do niego. Teraz przyszła pora na kolejnego przeciwnika... Chłopak nie zamierzał wygłaszać żadnych mów ostrzegawczych, zrobił to raz, i został zignorowany...

Wiadomo, że rzucenie tamtego zaklęcia zużyło trochę reiatsu chłopaka, ale na szczęście miał go jeszcze trochę w zapasie...

Wyciągnął palce w kierunku kolejnego napastnika i szybkim i zdecydowanym głosem wymówił inkantację:
Wyleć! Rozbij wazon przeznaczenia, zwiąż wroga mego cienia!
Powrót do góry Go down
Shirotori



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
100/110  (100/110)
Punkty Reiatsu:
80/110  (80/110)

PisanieTemat: Re: Sklep spożywczy    2018-09-06, 20:34

~Kyosuke 3~  

Nie miałeś najmniejszego problemu z opuszczeniem murów akademii. Zostałeś jedynie powiadomiony przez dyżurnego o obowiązkowej godzinie powrotu. No chyba, że wolałeś szlaban albo prace społeczne na rzecz szkoły. Mimo wszystko przez kilka godzin powinieneś załatwić większość interesujących ciebie spraw. Ostatecznie na pierwszy przystanek wybrałeś sklep spożywczy. W końcu wypadało kupić najlepszej jakości sake i tofu. Jednak czy bóstwa naprawdę przykładały do tego wagę? Zaraz sprawdzisz na własnej skórze... Generalnie sklep wyglądał na rodzinny biznes. Usytuowany przy dość ruchliwej ulicy musiał przynosić spore zyski. Drewniany szyld przypominał pandę zjadającą bambusa, jak również napis "Zielony Bambus". Przynajmniej nie musiałeś zbytnio kombinować. Oczywiście wszedłeś do środka, a tam niespodzianka… Za ladą stał mężczyzna i obsługiwał wystrojoną parę. Goście nosili odświętne kimona oraz maski przypominające zwierzęta. Prosili raczej o owoce i warzywa. Natomiast tofu leżało obok innych przekąsek np. pączków ryżowych, fasoli. Nawet wydawało się tobie, że jedno jabłko chyba zniknęło... Warto zaczynać dyskusję o towarze? Może poczekać aż goście pójdą i ich śledzić? Ewentualnie wyczaić swoją kolej...


-Tsuna Event-
Reitasu: 144
Życie: 70


Bitka IOWOI
PŻ 43/100
PR 10/81
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Sklep spożywczy    2018-09-08, 22:21

Normalnie Kyosuke nie chodził do podobnych miejsc. W końcu wszystkie potrzebne zakupy wykonywała służba, dlatego też z pewnym zaciekawieniem rozglądał się po sklepie spożywczym. Miał na to trochę czasu, bo przed nim zakupu dokonywały jakieś cudaki. Może w pobliżu odbywa się jakiś festyn? No cóż, nawet jeśli to nie miał czasu na podobne zabawy, ale dla czystego zaspokojenia ciekawości zapyta mimochodem sprzedawcę co to byli za jedni. Potem zaś zakupi tofu i ryż przy czym dowie się czy jest możliwość ładnego zapakowania tego na miejscu w jakieś zgrabne pudełeczko. No i sake... czy tu sprzedają sake? Chyba nie... czyli będzie musiał przejść się za tym dalej.
Ale ładne jabłka tutaj mają. Kupi jedno dla siebie żeby mieć co przegryzać w drodze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shirotori



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
100/110  (100/110)
Punkty Reiatsu:
80/110  (80/110)

PisanieTemat: Re: Sklep spożywczy    2018-09-14, 15:35

Całe szczęście mogłeś wreszcie sobie psychicznie odpocząć od zgiełku akademii czy przyziemnych spraw odnośnie rodziny. Choć trzeba szczerze przyznać, że czkało ciebie więcej podobnych zadań np. sprzątanie wspólnego pokoju, pranie itp. Niestety bycie kuzynem komplikowało trochę niektóre sprawy. Poza tym zdanie akademii oraz odnalezienie ojca stanowiły dwie kluczowe rzeczy. Do tego czasu powinieneś kombinować na własną rękę. Wreszcie nietypowi goście zdecydowali się kupić kandyzowane jabłka, słodkie śliwki oraz prażone orzechy. Oczywiście sprzedawca zapakował im wszystko w eleganckie torebeczki, a następnie podliczył koszty. Ostatecznie niecodzienna para opuściła sklepik, jednocześnie zachwalając jakość produktów. Praktycznie pozostałeś sam na sam ze starszym mężczyzną. Facet uśmiechnął się przyjacielsko, jednak nie zamierzał wywierać niepotrzebnej presji. Generalnie zadałeś parę pytań odnośnie „przebierańców”. Dzięki temu usłyszałeś o dzisiejszym, wiosennym festiwalu. Niby miałeś rację, ale czegoś jednak brakowało... Podobno wieczorem palono ognie dla niektórych bóstw. Nawet niektórzy ludzie przysięgali, że widzieli szopy, koty, lisy czy psy przebrane za ludzi. One także lubiły uczestniczyć w podobnych zabawach. Mimo wszystko trudno wierzyć w plotki, prawda? Koniec końców poprosiłeś sprzedawcę o potrzebne rzeczy. Ten pokiwał głową i spakował tofu, ryż, jabłko oraz coś ekstra dla ciekawskiego młodzieńca, czyli truflę w czekoladzie. Praktycznie za wszystko zapłaciłeś około 60 Ryo. Wychodząc ze sklepu zauważyłeś, że zniknęło kolejne jabłko. Przypadek? Bardzo możliwe… Niespodziewanie usłyszałeś muzykę kilka przecznic dalej. Czyżby zaczęło to dziwne święto?

[- 60 Ryo]


-Tsuna Event-
Reitasu: 144
Życie: 70


Bitka IOWOI
PŻ 43/100
PR 10/81
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Sklep spożywczy    2018-09-16, 19:03

Czyżby sprzedawca chciał przypodobać się szlachcicowi małym podarkiem? Kyosuke podziękował, zabrał zakupy i wyszedł z sklepu. Jego przypuszczenia się sprawdziły i rzeczywiście w okolicy odbywał się festyn. W sumie nie zaszkodzi na chwilę tam zajrzeć, tak z czystej ciekawości. Póki co coś innego bardziej frasowało szlachcica. Za pierwszym razem mógł zwalić to na przewidzenie, ale drugie znikające jabłko zasiało w nim wątpliwości. Na tyle poważne, że zdecydował się odłożyć zamysł zjedzenia zakupionego owocu i zamiast tego rozejrzał czy w pobliżu ktoś nie idzie. Jeśli ulica była wolna to przetarł jabłko rękawem i położył je na ziemi, a sam ukląkł obok, jakby składał ofiarę.
- Przyjmij tą skromną ofiarę od pokornej duszy, o kami - wyszeptał.
Ciekawe czy amator jabłek się skusi. Mimo wszystko dla Kyosuke wyżej stała własna godność cenił niż chwilowa ciekawość dlatego też nie miał zamiaru długo klęczeć, bo przygodny przechodzień mógłby jeszcze nie wiadomo co sobie pomyśleć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shirotori



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
100/110  (100/110)
Punkty Reiatsu:
80/110  (80/110)

PisanieTemat: Re: Sklep spożywczy    2018-09-19, 14:52

Generalnie znikające jabłka nie były wytworem twojej wyobraźni. Coś naprawdę je zjadało albo gromadziło zapasy. Niestety istota bądź duch były chwilowo niewidzialne dla twoich oczu. Przynajmniej postanowiłeś spróbować i zaraz po opuszczeniu sklepu zastawiłeś przynętę. Z początku owoc leżał, połyskiwał, ale nic więcej. Czyżby formułka źle zadziałała? Najwyraźniej stworzeniu zajęło dłuższą chwilę odnalezienie smakowitej „ofiary”. Wreszcie kawałek jabłka zniknął w powietrzu. Zaraz potem następny, aż została wyłącznie połowa. Spokojnie mogłeś wstać z klęczek, ponieważ kami przybrał dla ciebie postać białego, bliżej nieokreślonego ptaka. Złoty dziób, jak również szpony mogły sugerować szlachetne pochodzenie. Samo ciało istoty przypominało krzyżówkę orła i kury onagadori. Wszystko zależało od elementu ciała na który aktualne patrzyłeś. Wreszcie najedzony kami zwrócił na ciebie swoją uwagę.
-Dziękuję dobra duszo… Niestety nie umiem jeszcze spełniać życzeń. Jednak mogę tobie towarzyszyć w roli przewodnika…- Można śmiało powiedzieć, że głos ptaszyny przypominał trochę świergot małej dziewczynki. Dodatkowo bystre, czarne niczym węgielki, oczy spoglądały w twoim kierunku z ciekawością, jak również powagą. Kilka minut później osobliwy kami siedział tobie na ramieniu.
-Powiedz czego szukasz, a postaram się pomóc odnaleźć zaginioną sprawę.- Najwyraźniej istota nie do końca umiała formułować zdania. Chyba, że jej moc obejmowała także sny, wspomnienia czy iluzje. Zawsze mogłeś zaryzykować i zdradzić ptaszkowi swe zamiary…


-Tsuna Event-
Reitasu: 144
Życie: 70


Bitka IOWOI
PŻ 43/100
PR 10/81
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Sklep spożywczy    2018-09-19, 21:24

Kyosuke zaczął czuć się naprawdę głupio, gdy tak siedział na drodze z głową pochyloną przed jabłkiem. Co on wyprawia? Te znikające jabłka to musiał być efekt przemęczenia. Za dużo siedział nad książkami i... o, jabłko zaczęło znikać.
To czego Kuchiki doświadczył, gdy ukazało mu się kami pod względem natężenia emocji mógł przyrównać do momentu, kiedy po raz pierwszy przemówiło do niego zanpakuto. No, może trochę przesadził, ale i tak odczuwał teraz sporą ekscytację. Spoglądał zafascynowany na kami. Zdecydowanie ten tutaj nie należał do potężnych bytów opisywanych w legendach, niemniej kami to kami, pierwszy w życiu... no, może nie pierwszy, ale na pewno przedtem nie wszedł w taki kontakt z bóstwem na jawie.
- Byłbym bardzo wdzięczny za przewodnictwo - przemówił. Słabe nie słabe wciąż było to kami i należało się mu szacunek. - Udawałem się właśnie do świątyni bogini Inari, aby złożyć ofiarę. Szukam bowiem pewnego kitsune, którego dzisiaj ujrzałem, a niewykluczone, że i wcześniej objawiał mi się w snach.
Mógł zapytać o ojca, ale szczerze wątpił żeby wzrok tak młodego kami sięgał tak daleko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shirotori



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
100/110  (100/110)
Punkty Reiatsu:
80/110  (80/110)

PisanieTemat: Re: Sklep spożywczy    2018-09-21, 13:41

Całe szczęście, że twoje emocje nie były w żaden sposób udawane, ponieważ ptasie kami umiało odczytywać prawdziwe intencje kogokolwiek. Tymczasem usłyszałeś wesoły, raczej przyjazny trel tuż obok swojej twarzy. Następnie bóstwo zamknęło ślepia i trwało tak dłuższą chwilę w pełnym skupieniu. Wreszcie istota przekrzywiła głowę niczym sowa i odparła nieco smutniejszym tonem…
-Którego Lisiego towarzysza szukasz tak naprawdę? Lisia panienka z twoich snów obecnie przebywa poza moim zasięgiem. Musielibyśmy odwiedzić dziwny, tajemniczy świat na dole. Natomiast Lisek, który ciebie obserwował dobra duszo, to posłaniec jej brata. Wydaje mi się, że jego błogosławieństwa właśnie potrzebujesz… On natomiast przebywa w swojej świątyni, czyli Srebrnego Lisa. Nie podlega bogini Inari, a bardziej bogu Tsukuyomi. Mam wskazać drogę dobrej duszy?- Ptaszek wyglądał na bardzo zadowolonego ze swojej odpowiedzi pomimo wcześniejszych obaw. Praktycznie otarł czubek głowy o twój policzek kilkukrotnie. Odczucie było porównywalne z muśnięciem chłodniejszego wiatru. Chwilę później wskazał skrzydłem kierunek skąd dopływała muzyka, śpiewy, a blask ognia oświetlał niektóre ściany. Najwyraźniej kami nieświadomie dał tobie nowe wskazówki odnośnie ojca i całej sprawy. Generalnie wiedziałeś już gdzie szukać i konkretnie kogo. Tylko czy potrafiłeś zadać odpowiednie pytania? Złożenie ofiary to jedno, a proszenie o cokolwiek to zupełnie inna sprawa.
-Dobra duszo… Pozostali ludzie nie będą mnie widzieli. Jeśli możesz, to wyrażaj swoje myśli w cichej modlitwie. Usłyszę wszystko, gdy tylko skierujesz je wprost do mnie… Idziemy? Czy może chcesz wiedzieć coś więcej?- Kami czekało na twoją decyzję. W końcu nigdy nie wiadomo jak Lisia moc zadziała na małego towarzysza…


-Tsuna Event-
Reitasu: 144
Życie: 70


Bitka IOWOI
PŻ 43/100
PR 10/81
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Sklep spożywczy    Yesterday at 21:18

Ten mały kami był znacznie bardziej sympatyczny od lisicy nawiedzającej Kyosuke w snach, a dodatkowo jego wiedza budziła szacunek. Kuchiki nie spodziewał usłyszeć się tylu przydatnych informacji, więc tym bardziej zgodził się z propozycją kami.
- Prawdę mówiąc przede wszystkim szukam kogoś kto pomógłby mi odnaleźć mojego zaginionego ojca. - Nie widział powodu dla którego miałby być tutaj nieszczery. - Skoro zaś uważasz czcigodny, że błogosławieństwo przyniosłoby mi korzyść, to z wdzięcznością przyjmę twoje przewodnictwo w drodze do rzeczonej świątyni.
A więc kami również posiadają rodzeństwo. To znaczy, wiedział, że istnieją powiązania rodzinne pomiędzy najpotężniejszymi bóstwami, ale dotąd myślał, że pomniejsze bożki jako takie nie posiadają rodzeństwa czy rodziców.
- Tak, chodźmy proszę. - Kyosuke skupił myśli na siedzącym na ramieniu kami. Miał nadzieję, że niewypowiedziane słowa dotrą do niego bez przeszkód, bowiem trzeba przyznać, że taki sposób komunikacji był bardzo wygodny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sklep spożywczy    

Powrót do góry Go down
 
Sklep spożywczy
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Seireitei :: Inne-
Skocz do:  
Free forum | Kultura | Internet | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create your own blog