IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie Dana Adlera

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-03-18, 20:13

Stomp. Stomp. Stomp.

Dan biegł ile sił w nogach miarowo pracując rękoma. Kroki stwora działały na niego niczym bicz poganiacza nieustannie zmuszając do dalszego wysiłku. Adrenalina pompowana do żył napędzała ciało niczym podtlenek azotu. Blondyn widział plac zabaw oraz stawy i szybko rozważył ich wartość jako kryjówek. Huśtawki i zjeżdżalnie na niewiele by mu się przydały. Jakoś nie wierzył by stwór dał się skusić na gry i zabawy towarzyskie. Metalowe elementy konstrukcji mogły co prawda służyć za broń, ale ryzyko wydawało się zbyt wielkie. Stawy kusiły możliwością ukrycia się pod wodą, Adler nie wierzył jednak aby stwór bał się zamoczyć łapy.

Stomp. Stomp. Stomp.

Pozostawało tylko wbiec między drzewa. Gęstwina mogła zapewnić jako taką kryjówkę, a rosnące blisko siebie pnie powinny nieco spowolnić masywne monstrum. W każdej innej sytuacji Dan zapewne przejąłby się losem szumowin, które mogły się tam kryć. Teraz jednak walczył o życie. Walczył o to, by móc jeszcze kiedykolwiek zobaczyć córkę. Żaden podrzędny złodziejaszek nie był dla niego nawet w jednej setnej tak ważny. Inna sprawa, że chyba każda rozumna istota nie zechciałaby podchodzić do źródła głośnego tąpania. Cóż, to miało się dopiero okazać.

Stomp. Stomp. Stomp.

Wpadłszy między drzewa Adler chciał spróbować znaleźć tam jakąś kryjówkę, broń, cokolwiek. Jama między korzeniami, ciężki konar, wszystko mogło mieć znaczenie. Miał tylko nadzieję, że gęstwina rzeczywiście spowolni potwora. W ostateczności mógł spróbować wciągnąć olbrzyma w najgęstszą część „lasku”, po czym spróbować przekraść się na otwartą przestrzeń by kontynuować ucieczkę. Na ten moment nadał biegł nasłuchując oraz obserwując otoczenie. Zapewne musiał nieco zwolnić by nie rozkwasić się na pierwszej lepszej przeszkodzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi


avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-03-26, 03:16

Dan biegł ile sił w nogach, ciężkie kroki zdawały się jednak zbliżać nieubłaganie. Były niczym obietnica rychłej i raczej paskudnej śmierci. Stały się dla Dana swoistym symbolem nadciągającej grozy. Drzewa zbliżały się za wolno, zdecydowanie za wolno. Umysł podpowiadał Danowi, że nie zdąży. Krzyczał do niego, że należy biec jeszcze szybciej i jeszcze szybciej. Sam Adler nie wiedział jak to się stało, ale rzeczywiście przyspieszył ponad własne możliwości. Kompletnie nieświadom tego jak szybko obecnie biegł wpadł pomiędzy drzewa.
Nie minęły jeszcze dwa oddechy, gdy usłyszał za sobą potworny jęk zginającego się drewna. Ogromna poczwara zatrzymała się na pniach rosnących gęsto drzew i sięgnęła ramieniem pomiędzy nimi chcąc chwycić umykającego policjanta. Adler odruchowo padł na ziemię i przebył następne dwa metry wślizgiem wychodząc poza zasięg wielkich paluchów. Dan padł na chwile na ziemię i spojrzał odruchowo za siebie. Potwór ryknął wściekle i oddalił się lekko, po czym naparł swymi wielkimi łapskami na mniejsze z drzew. Ku swemu przerażeniu Dan dostrzegł jak pień zaczyna się przechylać, a przy akompaniamencie potwornych trzasków z ziemi poczęły wychylać się korzenie.
Nie było czasu, Adler od razu zebrał się z ziemi i ruszył biegiem wgłąb gęstwiny. Przemykał pomiędzy drzewami słysząc za sobą upiorny ryk oraz odgłos łamanych gałęzi oraz trzeszczących pni. Poczwara nie zaprzestała pogoni, dalej starała się go dogonić siłą przedzierając się przez roślinność.
- Zgniotę Cię! Zabiję! Pożręęęę!
Ryczał wściekle potwór dodając jeszcze jeden dźwięk do przerażającej kakofonii pościgu.
Dzięki gęstym drzewom Dan zdołał oddalić się od potwora tak, że chwilowo stracił go z oczu. Dostrzegał jedynie i słyszał efekty jego działania odległe o przynajmniej kilkanaście metrów. Pozwolił sobie w tedy na szybkie rozejrzenie się po okolicy.
Po lewej dostrzegł między drzewami odległe lampy oznaczające ścieżkę. Nieopodal nich kucał mężczyzna w czarnej bluzie z kapturem zaciągniętym na głowę. W przerażeniu chował się za drzewami ściskając w dłoni kij baseballowy.
Przed sobą dostrzegł jeszcze kilka rzędów drzew, jedno z nich jednak leżało przewrócone zapewne od kilku już lat. Stary pniak porastał mech, zaś za nim zapewne można było spróbować znaleźć kryjówkę.
Po prawej widział gęstniejące jeszcze bardziej zarośla. Drzewa rosły jeszcze bliżej siebie, zaś pomiędzy nimi tkwiły młodsze okazy oraz krzewy. Przez gęstwinę liści nie docierał tam niemal żaden promień światła, ani od lamp ani od gwiazd i księżyca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-04-02, 22:00

Powiedzenie, że Dan „myślał” albo „rozważał możliwości” byłoby znacznym nadużyciem. Jego przerażony umysł wszedł w stan, w którym decyzje podejmowane były nad poziomie rdzenia kręgowego. Niemalże zwierzęce instynkty oceniały rozmaite scenariusze pod kątem prostych algorytmów związanych z przetrwaniem.
Alder potrzebował dwóch rzeczy: schronienia albo broni. Najlepiej i tego i tego. Spojrzenie niebieskich oczu o zwężonych w małe kropki źrenicach spoczęło na przyczajonym baseballiście. Miał dobry, mocny kij zdolny roztrzaskać nawet całkiem twarde obiekty. Na przykład czaszkę. Blondyn nie zastanawiał się ani chwili. Nie przerywając biegu ruszył ku uzbrojonemu mężczyźnie nie pozwalając aby zmarnował się element zaskoczenia. Bez względu na to czy cel patrzył na niego czy też nie planował jedną ręka złapać jego uzbrojoną rękę w nadgarstku, a drugą naprzeć od tyłu na łokieć tejże kończyny zakładając dźwignię na staw. Później wystarczyło już tylko lekko unieść pochwycone ramię aby zmusić kapturnika do instynktownego stanięcia na palcach. Gdyby zaś przeciwnik był plecami do niego mógł po prostu dopchnąć go twarzą do ziemi i przyklęknąć mu na plecach.
- Oddawaj kij i spadaj stąd. - Wysapałby gdyby wszystko poszło jak należy. - Już!
Na koniec wzmocniłby swoją argumentację wzmagając nacisk na unieruchomiony staw baseballisty.
W przypadku, gdyby udało mu się zyskać broń Dan szybko ruszyłby ku największej gęstwinie. Tam wybrałby najszerszy pień lub najgęstsze krzewy i przycupnął. Gdyby miał taką możliwość zapewne oparłby się o jakiś pień, kamień czy co tam innego. Musiał uspokoić oddech. Płuca i gardło paliły go bowiem zapewne żywym ogniem. Policjant starałby się oddychać przez przeponę wciągając powietrze nosem i powoli wypuszczając ustami. Na początku oznaczałoby to zapewne walkę z odruchową tendencją organizmu do raptownego uzupełniania tlenu. Przy okazji Adler nasłuchiwałby dźwięków pogoni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi


avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-04-09, 01:52

Dan nie miał wielkiego kłopotu z powodu napotkanego między drzewami osiłka. Przy całym zamieszaniu mężczyzna najzwyczajniej w świecie go nie spostrzegł. Został szybko i sprawnie przygnieciony do ziemi a gdy tylko został uwolniony skorzystał z danej mu przed Adlera sugestii. Wziął nogi za pas biegnąc zapewne z prędkością mogącą go klasyfikować do drużyny olimpijskiej w sprincie. W tenże właśnie sposób Policjant stał się właścicielem ciężkiego kija. Oręż dawał nieco pewności siebie, nawet jeśli technicznie był jedynie przyrządem sportowym.
Tym czasem poczwara torowała sobie drogę w stronę Dana. Robiła to przy użyciu ignorancji i brutalnej siły, tratując krzewy i młode drzewka, łamiąc gałęzie i rozginając cieńsze pniaki. Krok za krokiem potwór zbliżał się do celu, albo przynajmniej do miejsca, gdzie spodziewał się swój cel znaleźć. Kierował się, jak się okazywało, z nie wystarczającą celnością. Dan dostrzegł jak potwór przepycha się pomiędzy drzewami jakieś 5 metrów od niego, gdy tylko między nimi przelazł zaczął węszyć dookoła. Dan niemal widział jego szeroki łeb - liście i gałązki odginały się dookoła niego, zaś płonące oczy wodziły po okolicy. Słychać było też odgłos węszenia, ogromne nozdrza wciągały mocno powietrze.
- Gdzie jesteś? WYCHODŹ!
Słowa swoje poczwara zaakcentowała uderzeniem ogona, które spowodowało zerwanie kory z jednego z pni i złamanie dwóch nie aż tak cienkich gałęzi.
- NIE BĘDZIESZ WIECZNIE UCIEKAĆ!
Stwór warknął po raz kolejny, później jednak przestał na kilka chwil szamotaniny, zupełnie jakby nagle się zawiesił. Przez kilka kolejnych sekund nie poruszał się niemal w cale.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-04-09, 02:11

Dan musiał przyznać, że bestia miała rację w jednym – wieczna ucieczka nie wchodziła w grę. W końcu ogarnęłoby go zmęczenie, albo po prostu popełniłby jakiś błąd i stwór by go capnął. Poza tym z każdą chwilą rosła szansa na to, że ucierpi jakiś niewinny przechodzień. To musiało się skończyć. Nawet jeśli oznaczałoby to jego śmierć.
Adler zaczął się skradać. Poruszał się nisko przykucnięty lewą dłonią leciutko wodząc po podłożu, a palce prawej zaciskając na kiju. Twarde drewno broni było zapewne bardziej pociechą niż skuteczną metodą zabicia tej ogromnej poczwary, ale hej, trzeba się cieszyć i z tego. Blondyn szukał jakiegoś słabego punktu przeciwnika, albo choćby okazji do ataku. Gdyby niczego takiego nie dostrzegł zawsze pozostawało inne wyjście. Mógł spróbować unikać ciosu bestii w taki sposób, by poraniła się nieustannie grzmocąc łapami w drzewa. Kto wie, może jakiś cięższy pień zadałby monstrum liczące się obrażenia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi


avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-04-09, 02:26

Potwór przez kilka kolejnych chwil pozostawał w niemal kompletnym bezruchu. Jedynie koniec jego ogona powoli wodził w powietrzu. Cóż też działo się w głowie poczwar? Tego Adler nie potrafił zgadnąć.
Sam Dan siedział w kępie gęstych krzaków pomiędzy dwoma sporymi drzewami. Jedno z nich było szczególnie przyjemne - stare i grube, zapewniało mu możliwość skuteczniejszego ukrycia się.
Poczwara nadal była ledwie widoczna -ot, jedynie zarysy, wrażenie zaginania się światła na cielsku. Ah, no i jeszcze oczy, wielkie oczy świecące niczym żar w piecu. Potwór stał niespełna 5 metrów od dana nie patrząc jednak w jego stronę. Tuż za nim znajdowały się dwa dość młode drzewka, pomiędzy którymi się przecisnął. Jego prawe łapsko spoczywało na pniaku starszego drzewa rosnącego kawałek dalej. Stwór był lekko pochylony, jego łeb znajdował się jednak nadal na wysokości niemalże 2 metrów a potężne, zgarbione lekko plecy sięgały nieco wyżej. Długi ogon poruszał się powoli pomiędzy drzewami. Silne nogi ugięte były w kolanach do połowy, choć było to dość naturalne przy kończynach posiadających jeden staw więcej niż ludzkie.
Po kilku sekundach potwór znowu strzelił ogonem zrywając kolejne łupki kory.
- UCIEKAJ DALEJ! A ja... ZABIJĘ SUKĘ! Rozedrę Ją na strzępy, zmiażdżę! Pożrę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-04-16, 22:55

Im dłużej Dan szukał słabego punktu przeciwnika tym bardziej go nie dostrzegał. Po części dlatego, że bestia wyglądała jakby nosiła pancerz kamuflujący kosmicznych łowców z popularnego thrillera. Najbardziej oczywistym celem wydawał się łeb lub oczy, to wymagałoby jednak podejścia na zastraszająco bliską odległość. Najlepszą szansę wydawał się zapewniać pomysł ze sprowokowaniem potwora do dokonania awolicjonalnych samouszkodzeń.
Blondyn zaczął powoli skradać się ku przeciwnikowi. Planował go zajść od przodu – tutaj mniej więcej wiedział, czego się spodziewać. Monstrum bankowo miało łapy oraz paszczę, którą nota bene za dużo kłapało. Warto też było wziąć pod uwagę rogi. Policjant wiedział, jak unikać kończyn i głowy przeciwnika. Cóż, przynajmniej takiego ludzkich rozmiarów. Nigdy nie walczył jednak z ogonem i wolał się nie pchać pod jego ciosy.
W pewnym momencie Adler zamarł. Czuł, że trzęsące się nogi odmawiają mu posłuszeństwa, a mięśnie tężeją na kamień. Serce w piersi tłukło się tak mocno, jakby było larwą kosmicznego potwora szukającą drogi na zewnątrz. Oddechy stały się płytkie i nieregularne, a czoło zalał zimny pot. Oto odwieczne, gadzie mechanizmy samoobrony starały się nie pozwolić mu na podejście do niebezpieczeństwa. Mężczyzna zastygł w miejscu niczym sarna oślepiona reflektorami.
- Cholera jasna... - Warknął przez zaciśnięte zęby. - Rusz się...
Dan ugryzł się w policzek tak mocno, że poczuł smak krwi. Ból nieco go otrzeźwił. Dopiero teraz mógł podjąć dalsze próby odzyskania spokoju nad sobą samym. Nie potrafił znaleźć w swoim umyśle spokoju, odwołał się więc do innej emocji – gniewu. Blondyn odkrył bowiem, że jest wściekły...wściekły na monstrum, które próbowało go zabić, wściekły na własną bezradność, wściekły na życie, które od jakiegoś czasu za wszelką cenę chciało go złamać. Policjant zebrał tą wściekłość niczym drewka i podłożył pod nią ogień. Powoli podjął próby unormowania oddechu. Tym razem nie robił tego jednak, by uciekać. Postanowił walczyć. Koniec z narażaniem postronnych ludzi. Ta farsa zakończy się tu i teraz...bez względu na to, kto wyjdzie z tego cało. Trzęsące się wargi rozciągnął w wymuszonym, groteskowym uśmiechu.
W chwili gdy potwór zaczął rzucać swoje groźby Dan wynurzył się z gęstwiny na wysokości największego z pni rosnących przed rogatym łbem. Mężczyzna stał lekko pochylony z kijem nonszalancko opartym o prawe ramię. Patrzył na stworzenie szczerząc się tak bezczelnie, jak tylko potrafił.
- Naprawdę kończą ci się pomysły, co? - Wychrypiał przechylając głowę. - Parę drzewek i już się gubisz, idioto?
Cała ta nonszalancja był maską. W rzeczywistości Adler uważnie obserwował przeciwnika szukając jakichkolwiek oznak nadchodzącego ataku. Kolana trzymał ugięte, by móc jak najszybciej odskoczyć. Plan był taki by sprowokować monstrum do trzaśnięcia w pień, a później uskoczyć pod kolejne drzewo i powtórzyć cały proces. Atakowanie powinno być bardziej męczące niż uniki, a twarde drzewa miały szanse poranić agresora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi


avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-05-01, 00:28

Potwór zwrócił swój pysk w stronę Dana ukazując mu po raz kolejny w pełnej krasie płomień gorejący w swoich oczach. Wielka, choć niewyraźna sylwetka rzuciła na Adlera ogromny cień. Przerażająca, nieznana istota zrobiła wielki krok aby zawisnąć tuż nad policjantem.
- ŚMIESZNY CZŁOWIECZKU! ROZEDRĘ CIĘ I POŻRĘ RESZTKI!
Potężny krzyk przetoczył się po parku i byłby zapewne przeraził wszystkie ptaki z okolicy, gdyby nie fakt, że dokładnie tego samego dokonały wcześniejsze działania bestii. Niezbyt wiele ptaków lubi bowiem siedzieć na drzewach, którymi kołysze coś niewidzialnego.
Dan ledwie zdołał dostrzec pieść, która wystrzeliła w jego stronę. Uskoczył jednak odruchowo pozwalając wielkiemu kułakowi na grzmotnięcie w pniak drzewa i wyrwanie z niego kilku wielkich płatów kory. Następnie odezwała się kolejna łapa a później jeszcze ogon. Po trzech potężnych, acz dość powolnych ciosach Adler nadal nie został trafiony, jedno z drzew za nim było już poważnie popękane. Poczwara musiała mieć niesamowicie ogromną siłę w swoich nienaturalnie wielkich kończynach.
- PRZESTAŃ UCIEKAAAĆ!
Wrzasnął po raz kolejny potwór, później zaś z jego gardzieli dobył się straszliwy ryk. Odgłos przeciął powietrze po raz kolejny, Dan wiedział już zaś, że nigdy nie pomyli tego ryku z niczym innym. Nic innego bowiem nie mogło by wydać ze swojej gardzieli podobnego odgłosu.
Mgnienie okiem później w stronę Adlera po raz kolejny pomknęły dwie wielkie pięści i ogon. Ataki były nie tylko powolne, ale i przewidywalne. Mimo to walka była ogromnie niebezpieczna, wystarczyło bowiem popełnić jeden tylko błąd. Dan wiedział to doskonale od początku, teraz jednak jakby jeszcze bardziej. Jeszcze bardziej, bowiem ledwie mgnienie oka temu drzazga wyrwana z roztrzaskiwanego pniaka przeleciała tuż przed jego oczyma i wbiła się prosto w pień kolejnego drzewa. Gniew potwora rósł, a wraz z nim zniszczenia przez niego powodowane. Dan wiedział już jednak coś ważnego - czymkolwiek poczwara była, raczej nie pokaleczy się o drzewa.
Adler umknął przed kolejnym atakiem, gdy usłyszał odgłos, którego w cale się nie spodziewał. Trzask, nie, huk. Huk broni palnej. Kula wyraźnie trafiła w potwora, który zareagował chwilowym zamarciem w bezruchu. Wyglądało na to, że strzelec nie strzelał najlepiej. Kula uderzyła bowiem w szeroką pierś chyba bardziej dzięki szczęściu. Jeszcze bardziej zaskakującym było to, że nie zrobiła na poczwarze żadnego widocznego uszkodzenia fizycznego.
Dan dosłownie chwilę później dostrzegł strzelca. Pani Tsukone w wyraźnie uszkodzonej garsonce ściskała w dłoni drobny rewolwer S&W .38. Broń w jej dłoniach leżała pewnie, tak jakby strzelała nie po raz pierwszy. Brak celności można było więc wytłumaczyć dość prosto faktem, że pewnie i ona nie dostrzega dokładnie napastnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-05-07, 21:02

Dan był całkowicie skupiony na walce. Wytężał ciało oraz umysł analizując ruchy przeciwnika oraz otoczenie, uskakując i łapiąc równowagę. Szczęśliwie nie czuł, jak bardzo był zmęczony. Poobijane podczas upadku, wymęczone ucieczką oraz nieustannie kopane dawkami adrenaliny ciało powoli dochodziło do granic swoich możliwości. To, że blondyn aktualnie o tym nie wiedział nie znaczyło, że niebawem tego nie odczuje. Narazie jednak w milczeniu tańczył między ogromnymi kończynami.
Gdy rozległ się strzał Adler również zastygł niczym posąg. Jedynie jego pierś unosiła się i opuszczała miarowo, a spomiędzy rozchylonych warg wydobywał się ciężki, nieco charczący oddech. Kropla potu powoli spłynęła ze skroni, przez policzek na brodę. Gdy policjant uświadomił sobie, kto strzelał jego źrenice zwęziły się z przerażenia. Czy dzisiaj wszystko chciało pokrzyżować mu plany?
- Uciekaj! - Ryknął do Pani Tsukone, po czym niewiele myśląc ruszył ku nieruchomej poczwarze. Nie miał żadnego konkretnego planu, nie chciał po prostu by kobieta ucierpiała.
Dan z rozbiegu zamierzył się na potwora kijem baseballowym. Łeb był pewnie za wysoko, więc mógłby co najwyżej trafić w tors. Nie miał wielkiej nadziei na sukces – widział wszak jak niewiele zdziałały silne uderzenia w pnie drzew. Musiał jednak jakoś na powrót skoncentrować uwagę przeciwnika na sobie. Mężczyzna biegł nisko pochylony, by móc się jak najszybciej przeturlać lub uskoczyć przed ewentualnym ciosem. Chyba właśnie w tej chwili na dobre przestał wierzyć, że uda mu się wyjść z tego wszystkiego cało...albo wyjść w ogóle. Gdyby jakoś przeżył kolejne sekundy pewnie próbowałby odskakując ponawiać natarcia tak długo, aż Pani Tsukone opuściłaby pole walki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi


avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-05-19, 22:37

Adler nie wiedział nawet jak wiele siły potrafił włożyć w uderzenie kijem w chwili, gdy czuł wewnętrzny przymus. Nie wiedział też w jakiż to sposób siłę tą potrafił z siebie wykrzesać. Gdyby wiedział, cóż, zapewne nawet jego wczesne dzieciństwo wyglądało by zupełnie inaczej. Wszak nie każdy wie, że wewnętrzna siła rezydująca w jego duszy jest w stanie krótkotrwale poprawić tężyznę fizyczną. Teraz jednak nagle stał się świadom, a świadomość tą zawdzięczał jednemu, krótkiemu aktowi przemocy.
Kij zdawał się poruszać niemalże powoli, ramiona zaś wypełniało gorąco. Inne nieco ciepło niż to, które przenikało je dotychczas. Nie było to bowiem gorąco oznaczające przemęczanie kończyn, ale stan jakby kompletnie odwrotny. Jego Reiatsu wypełniło mięśnie, ścięgna, stawy i kości. Ciężki kij wykonał szeroki łuki uderzył wielkiego potwora w bok. Najpierw usłyszał cichy odgłos przypominający lekkie szuranie, później zaś straszliwy trzask. Drobne kawałki drewna rozprysnęły się powoli w powietrzu, które zdawało się być gęste niczym galareta. Potężne cielsko stwora przez kilka chwil zdawało się zaś być bardziej widoczne. Nabrało ciemno-czerwonej barwy i okazało się być zbudowane z potężnych mięśni skrytych pod grubą skórą. Odłamki złamanego kija rozleciały się na wszystkie strony i opadły, kilka z drzazg zaległo na ramionach, rekach i głowie Adlera, któremu jednak odebrano czas konieczny na kontemplację swej nadludzkiej siły.
Nim Dan zdołał poruszyć choćby jedną częścią swojego mózgu wielki potwór odwrócił się gwałtownie i strzelił mu wielkim ogonem prosto w bok. Zapewne można by powiedzieć, że poleciał niczym szmaciana lalka. Każdy jednak kto kiedykolwiek widział dorosłego, rosłego mężczyznę wyrzuconego na wysokość metra nad ziemią i rzuconego dobre cztery metry od miejsca startu zauważył by wiele różnić. Wiele bardzo diametralnych różnic. Jedną z nich były kości, których wszak lalka nie miała. Co innego Dan. Dan posiadał całkiem sporą kolekcje kości, które zazgrzytały aż dwa razy. Najpierw gdy został trafiony ogonem, później zaś gdy zderzył się z glebą.
Ciężkie uderzenie wyrwało resztki powietrza z płuc policjanta, dodatkowo nabawiając go ciężkich obić na boku żeber. Poza tym otrzymał jeszcze komplet zadrapań, stłuczeń o otarć a ostatecznie, na osłodę, również przegryzł sobie policzek a jego usta wypełniła metaliczna czerwień. Jedyną zaletą było to, że teraz leżał niemalże pomiędzy potworem a niezbyt roztropną dziennikarką.
- SUKA ZGINIE PRZEZ CIEBIE! PATRZ!
Głos potwora rozszedł się po okolicy niczym uderzenie groma, później zaś uderzyło krótkie parsknięcie.
Potwór dał Danowi kilka chwil, później zaś odchylił do tyłu swój wielki łeb a płomień w dotychczas widoczny jedynie w oczach rozżarzył się również w pysku. Wyglądało to tak, jakby zamierzał dosłownie splunąć płomieniem. Splunięcie to, rzecz jasna, wymierzone było w Panią Tsukone.

(-5 PR = +5 siły
- 12 PŻ za trafienie
)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-05-19, 22:56

Jakiś romantyk powiedział kiedyś, że przed śmiercią człowiek może zobaczyć całe swoje życie. Spojrzeć na nie z boku, jakby było filmem, albo pokazem slajdów. Ktoś inny, zapewne psychopata, twierdził że umierający człowiek myśli jedynie o tym, jak bardzo chciałby żyć. Cóż, Dan nie wiedział co powinien teraz czuć. W sumie to nie czuł praktycznie nic, nawet bólu poobijanych żeber, czy przygryzionego policzka. Gdyby podłączyć jego mózg do monitora można by zapewne ujrzeć klasyczny przykład „szumu”. Mięśnie poruszały się same, choć może nie powinny. Jakieś małe przestraszone zwierzątko w tyle mózgu próbowało nawoływać do ucieczki. Nikt go nie słuchał. Adler rzucił się ku Pani Tsukone susem godnym ludożerczego potwora skaczącego ku ofierze. Gdyby zdążył pewnie owinąłby ją ramionami i obalił na ziemię, po czym jak najdokładniej przykrył własnym ciałem. Ktoś patrzący z boku pewnie oskarżyłby go o niecne intencje. Cóż za szkoda.
Jakaś część umysłu policjanta już czekała na ból wywołany poparzeniami. Na zabójcze gorąco wypalające gałki oczne i gotujące płuca. Najgorsze było, że to oczekiwanie nie wiązało się z żadnym lękiem czy smutkiem. To chyba oznaczało, że blondyn już pożegnał się z życiem. Może chociaż jego nieprzeciętny w świecie niewysokich Japończyków wzrost pomoże uratować niewinną kobietę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi


avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-05-19, 23:27

Adler poderwał się z ziemi i pomknął w stronę osoby, którą chciał chronić niczym samobójcza błyskawica. Choć jego rekcja była heroiczna, to jednak trudno było zmusić umysł do całkowitego unikania przekonania o tym, iż niebawem zostanie się krótko płonąca świeczką. Tłuszcz w ciele miał stopić się niczym wosk, a życie zniknąć zupełnie jak knot. Oczywiście, można by oskarżyć taką wyobraźnię o znaczną przesadę. W końcu prawdopodobnie po prostu poczuje straszliwy ból powolnej śmierci z powodu głębokich poparzeń.
Adler pomknął niczym samobójcza błyskawica i zasłonił Panią Tsukonę własnym ciałem, w tedy właśnie w jego głowie narodziła się zupełnie odmienna myśl. A może powinien był zrobić coś zupełnie innego? Może powinien zrobić coś szalonego - nawet bardzo szalonego. Dan odruchowo odwrócił się przodem do gnającej w jej stronę strugi płomienia. Ogień miał zadziwiająco wiele barw. Żółć, pomarańcz, czerwień, zapewne również inne składowe, których nieprzystosowany do artystycznego odbioru umysł nie potrafił poprawnie nazwać albo nawet rozróżnić.
Dan patrzył prosto w płomienie, a następnie wciągnął głęboko falujące od gorąca powietrze. Ciepło rozeszło się po nosie, gardle, zatokach, płucach i wszystkich innych elementach układu oddechowego. Ciepło, które najpierw paliło, niemal bolało, później zaś... później zaś zaczęło rozchodzić się na całe ciało w postaci delikatnego chłodu. Trafiło absolutnie do całego ciała, a nawet poza ciało. Głębiej, do wnętrza duszy toczonej płomieniem odwagi.
Adler nie poczuł gorąca palącego skórę. Nie poczuł niemal niczego. Płomień zdawał się wypełniać jego płuca a później całe ciało z całkowitym spokojem. Gdy struga płomieni przestała napływać kolejnymi niszczycielskimi falami Dan nadal żył, a Pani Tsukone w jego ramionach zdawała się być całkowicie zdrowa. Zupełnie, jakby płomień nigdy się nie pojawił...
Jedynie Dan się zmienił. czuł w sobie coś więcej niż zwykle, zupełnie jakby płomienie nadały mu jakiejś szczególnej mocy. Nad jego dłońmi poczęły unosić się delikatne fale gorącego powietrza. Jego mięśnie pulsowały niezwykłą siłą.
Zmieniło się jeszcze jedno - tym razem Adler widział całego potwora. Widział jego wielkie, niemal humanoidalne cielsko demona. Widział ogromną maskę o szerokich zębiskach i rogach. Widział czerwone cielsko, krótkie szpony oraz długi ogon. Mięśnie napinały się pod grubą skórą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-05-20, 07:59

Początkowo Dan jedynie stał pośród szalejącego ognia niczym sarna w strumieniu światła rzucanym przez samochodowe reflektory. Później zaś szok i niedowierzanie zostały zastąpione przez uczucie...naturalności. Płomienie i gorąc wypełniające z wolna jego ciało zdawały się się być tak naturalne. To było jak spotkanie ze starymi przyjaciółmi, o których zdążyło się już zapomnieć. Jego ciało zachowywało się jakby od lat czekało na ten właśnie moment. Mięśnie zarazem rozluźniły się i nabrały siły, umysł zaś wypełniło dziwne opanowanie połączone z gniewną determinacją. Gdyby Pani Tsukone spojrzała na twarz ratującego ją mężczyzny dostrzegłaby delikatny uśmiech. Jak u osoby, której właśnie robiony jest masaż. Później blondyn odstąpił od niej i odwrócił się w stronę potwora. Powoli opuścił dłonie prowadząc je wzdłuż tułowia – od piersi ku brzuchowi. Jednocześnie wypuścił powietrze i na sekundę przymknął oczy pozwalając sobie na oswojenie się z nowym doświadczeniem. Gdy uniósł powieki jego spojrzenie było twarde niczym nerwy starej położnej, a uśmiech nabrał drapieżności. Policjant spokojnym krokiem ruszył ku demonowi.
Czy Adler się bał? Oczywiście, że tak. Czuł jednak, jakby w całym jego jestestwie rozchodziła się fala krzepiącej, dobrze znajomej obecności. Zatrzymał się jakieś trzy metry od przeciwnika, uniósł głowę ku jego przerażającemu obliczu i spojrzał prosto w gorejące ślepia.
- Łaskoczesz. - Powiedział przechylając lekko głowę.
Blondyn trzymał ręce uniesione na poziom klatki piersiowej. Dłonie skierował lekko do zewnątrz w geście kojarzącym się z powitaniem. Chciał znów sprowokować poczwarę do ataku. Jego dalsze działanie zależałoby od tego, co zrobi poczwara.
Gdyby zaatakowała lewą łapą (czyli z prawej strony Dana) mógł cofając lewą nogę i ustawiając się bokiem usunąć się na prawo. Prawą dłonią naparłby wtedy od góry na kończynę wroga dopychając ją do ziemi. Równocześnie lewicą wystosowałby cios na łeb lub tors wroga (zależnie od tego, jakby bardzo byłby on pochylony) wkładając w uderzenie siłę skrętu bioder. W razie ataku z lewej Adler wykonałby podobne działanie, choć w odbiciu lustrzanym. Wszelkie ciosy „sierpowe” najpewniej spróbowałby ominąć pochylając się pod nimi, a następnie ripostował uderzeniem od dołu w łeb (jeśli sięgnie) lub tors. Włożyłby w nie także siłę własnego prostującego się i wznoszącego ciała. W wypadku próby pożarcia starałby się odskoczyć na bok jednocześnie jedną z rąk dopychając łeb stwora do ziemi. To dałoby mu szansę na zaatakowanie jednego z oczu – po prostu wepchnąłby w nie rękę z rozczapierzonymi niczym pazury palcami i przekręcił jednocześnie zacieśniając chwyt. Smagający ogon, w zależności od wysokości ciosu można było przeskoczyć lub uchylić się pod nim by wystosować odpowiednią kontrę (a więc cios wznoszący z pozycji kucającej związanych czy to z pochyleniem się czy to z lądowaniem. Wyprost kolan wzmocniłby uderzenie). Ewentualny atak ognistym oddechem nie wymagał wielkich uników. Trzeba było tylko pamiętać o Pani Tsukone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi


avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-05-20, 13:14

Ogromny potwór zdawał się spoglądać na Adlera z zaskoczeniem na białym pysku. Znieruchomiał przy tym niemal całkowicie najwyraźniej starając się przemyśleć sprawy dotyczące coraz częściej występujących zagadek wszechświata. Zapewne jedną z priorytetowych odpowiedzi było obecnie dowiedzenie się w jakiż to sposób zabić tego małego policjanta, który przetrwał trafienie czystym płomieniem. Należy przy tym zaznaczyć, iż struga płomienia trwała przez dobre kilkadziesiąt sekund co powinno wystarczyć do zadania, przynajmniej, bardzo ciężkich poparzeń. Pogrążony w rozważaniach nie zareagował na podchodzącego Adlera i nie próbował zgnieść go nim ten podszedł na wybrana przez siebie odległość.
Dopiero po kilku kolejnych chwilach pysk potwora (który najwyraźniej doszedł do jakichś wniosków) wykrzywił się po raz kolejny w straszliwą maskę gniewu. Ogromny potwór dość już się naczekał. Wzniósł ogromną pięść i sprowadził powolne, proste uderzenie w stronę Dana. Policjant zdołał zejść z drogi ogromnej pięści opadającej niczym młot. Gdy już lekkie drżenie podłoża obwieściło, że uderzenie dotarło do poziomu gleby (i obniżyło go w pewnym obszarze) Adler dopchnął pieść lewą ręką lekko wytracając potwora z równowagi. Następnie zaś prawą pięścią grzmotnął prosto w prawy bark potwora. Cios, o dziwo, wywarł wrażenie. Pięść, dosłownie, wbiła się w cielsko i pozostawiła po sobie głęboki ślad poparzeń. Potwór ryknął, trudno powiedzieć czy bardziej z bólu czy zaskoczenia, że takowy w ogóle się pojawił.
Gigant zrobił pół kroku do tyłu. Złapał równowagę i po raz kolejny zogniskował spojrzenie na Adlerze. Jego ogon smagnął powietrze w lewą stronę - tak, jakby brał zamach. Skręt bioder dodatkowo upewnił Dana w zamiarze potwora. Wyglądało na to, że chciał zaatakować szerokim zamachem silnego ogona z prawej strony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-05-20, 13:49

Po raz pierwszy podczas tej walki Dan poczuł satysfakcję. Niewiele rzeczy na tym świecie może się wszak równać z widokiem niezniszczalnego dotychczas przeciwnika chwiejącego się pod siłą uderzenia. Za wcześnie jednak jeszcze było na świętowanie – potwór nadal był zdolny do walki i najwyraźniej nie porzucił zamiaru połamania mu wszystkich kości.
Widząc nadchodzący cios ogonem Adler rzucił się do przodu chcąc zmniejszyć odległość od przeciwnika. Siła ataku powinna wszak być najsłabsza u podstawy ogona, a największa na czubku. W zależności od wysokości ciosu mógł wylądować nisko, na ugiętych kolanach by przejść pod nim lub podskoczyć przemykając górą. Tak czy siak znalazłszy się odpowiednio blisko przeciwnika mógłby uderzyć go w odsłoniętą przez wygięcie bioder, miękką część mniej więcej na wysokości nerek. Tym razem widząc efekt poprzedniego ciosu chciał użyć obydwojga pięści by zwiększyć powierzchnię oparzeliny.
Później Dan mógł zwyczajnie pozostać za plecami bestii, mniej więcej u samej nasady ogona. To pozwoliłoby mu na krążenie wraz z nią tak, by utrzymać pozycję w najbezpieczniejszej „strefie”. W międzyczasie próbowałby zadać jak najliczniejsze ciosy przy użyciu rąk. Nogi wolał pozostawić na ziemi, by móc odskoczyć przed ewentualnymi ciosami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi


avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-05-21, 01:23

Ogon poruszał się z nieustępliwą siłą lawiny. Przy nasadzie miał grubość pnia średniego drzewa i był długi, co dawało mu wiele miejsca na mięśnie. Kolejne nim trafienie zapewne mogło by porządnie poturbować Dana, a być może nawet zakończyć walkę. Tym razem jednak Adler nie zamierzał dać się trafić. Szybko zbliżył się do przeciwnika uchylając przed uderzeniem a następnie wyprowadził kontruderzenie. Jego pięści wystrzeliły w stronę cielska przeciwnika trafiając nieco nad poziomem nasady ogona i pozostawiając po sobie dwie dymiące się lekko oparzeliny. Siła ciosu wytraciła potwora z równowagi zmuszając go do wykonania dwóch krótkich kroków do przodu. Inaczej ryzykował by upadek.
Potwór oczywiście próbował szybko się odwrócić, aby posłać w stronę Adlera kolejny cios, tym razem wymierzony wielką pięścią. Uderzenie nie mogło jednak dosięgnąć celu tak długo, jak Dan znajdował się za plecami stwora. Nie chciał zaś takowego miejsca odpuścić. Ganiał więc dookoła potwora umykając przed uderzeniami i zdołał pozostawić na ciele pustego jeszcze kolejne dwie oparzeliny, nim potwór znalazł jakiś sposób na atak.
Miast machać łapami i ogonem pusty ryknął wściekle i cofnął nogę zupełnie jakby chciał kopnąć do tyłu swoją nieludzko zbudowaną nogą zwieńczoną jednak niemal całkowicie ludzką stopą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-05-21, 08:04

Dan próbował zejść z drogi kopnięcia tak by znaleźć się po zewnętrznej stronie nogi. Jeśli to możliwe po postu ponownie cofnąłby jedną z własnych kończyn i odchylił tors ustawiając się bokiem. Jednocześnie chciał oburącz złapać za kończynę potwora i łącząc siłę własnego ruchu z rozpędem wrażego kopnięcia pociągnąć w stronę, w którą cios był kierowany. Tym sposobem mógłby przewrócić potwora na pysk. Następnie mógłby np. jednym ramieniem unieruchomić staw kolanowy, a łokciem drugiego z całej siły uderzyć poniżej tego miejsca. Cios płynnie przekułby w wywieranie nieustannego nacisku. Tym sposobem chciał, zakładając dźwignię na staw, spróbować złamać lub chociaż nadwerężyć jego staw kolanowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi


avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-06-09, 23:17

Dan jeszcze nigdy nie czuł się taki szybki, ani taki silny, ani taki żywy mówiąc szczerze. Prawdę bowiem powiedział pewien mądry człowiek, który rzekł: "Tylko przeżywając uderzenie strugi płomienia zdolnej stopić kamienie człowiek poznać może w istocie rozkosz życia.". Zapewne w tej wypowiedzi kluczowym elementem było słowo "przeżywając", co pewnie udawało się jedynie nielicznym.
Tym czasem jednak Adler umknął błyskawicznie przed kopnięciem a następnie silnym szarpnięciem przewrócił poczwarę. Stwór łupnął wzbijając dookoła grudki gleby oraz trawy. Nim zdołał powstać jego noga została unieruchomiona, zaś silne uderzenie i kontynuujące je pchnięcie doprowadziły do głośnego trzasku. Staw kolanowy został wyłamany.
W napływie gniewu i bólu potwór ryknął przeciągle. Ogon ze świstem pomknął w stronę Adlera uderzając go z pełnym rozmachem wprost w bok i odrzucając. Policjant w mgnieniu oka pokonał odległość kilku metrów i zarył w glebie ledwie znajdując chwilę na otoczenie głowy ramionami.
Gdy Dan w końcu wstał jego przeciwnik był już w pozycji, cóż, niemal wyprostowanej. Jedna z nóg nijak nie chciała mu służyć, wspierał się więc na wielkich łapskach. Płonące oczy spoglądały na Policjanta z mieszaniną gniewu i niezrozumienia.
- Tyyy... zginiesz... zabije Ciebie i twojego gówniarza...
Tym razem głos był bardziej warkotem niż rykiem. Poczwara zaś machnęła energicznie ogonem zupełnie, jakby chciała nim rozciąć powietrze. Szokującym mogło się wydać to, że powietrze w zasadzie zostało "rozcięte". Za czubkiem ogona powoli poczęła rozwierać się cienista czeluść. Przypominała nieco wielkie szczęki z ogromnymi, łopatowatymi zębami... albo raczej jak ciemność ukryta w tychże szczękach a obudowana w rzeczywistość. Potwór ostatni raz łupnął ogonem w ziemię a następnie dwoma susami zniknął w dziwacznej ciemności. Dziwaczny otwór w osnowie rzeczywistości zniknął zaś ledwie kilka chwil później.

(- 24 PŻ za walnięcie ogonem)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-06-10, 08:32

Widząc, że przeciwnik jest osłabiony Dan odruchowo spróbował ruszyć w jego stronę. W końcu nie po to łamał mu nogę, żeby teraz pozwolić mu zwiać. Gdyby mógł chciał z rozbiegu uderzyć barkiem w jedną z łap, na których monstrum próbowało się podeprzeć. Istniała szansa, że to wytrąciłoby je z równowagi umożliwiając dalsze działania.
Jeżeli jednak rzeczywistość ułożyłaby się wobec odwiecznych praw komiksowych uniwersów i główny antagonista zdołałby bez większych przeszkód uciec Adler zapewne najpierw zakląłby siarczyście, a później pokuśtykał ku Pani Tsukone, o ile kobieta jeszcze nie dała nogi.
- Nic Pani nie jest? - Rzuciłby gdyby wciąż była na miejscu. Jego głos zapewne stopniowo miałby w sobie coraz więcej zmęczenia. - Nie jest Pani ranna?
Blondyn przysiadłby na trawie i sięgnął ku kieszeni w nadziei na znalezienie choć jednego w miarę zdatnego do użytku papierosa oraz sprawnej zapalniczki. Nagle bardzo zachciało mu się palić. Drugą ręką chciałby sprawdzić w jakim stanie jest jego telefon komórkowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi


avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-06-22, 08:14

Być może dziwacznym było to, że Pani Tsukone faktycznie nie wzięła nóg za pas. Prawie każdy człowiek o rozsądku na poziomie nie mniejszym niż zwierzęcy wolał by być jak najdalej od by wielkich, niewidocznych potworów zionących ogniem. Dziwnym mogło by się więc wydawać, że reporterka nadal siedziała na trawie. Można to było jednak wytłumaczyć szokiem. Teraz bowiem kobieta siedziała na trawie spoglądając szerokimi oczyma naraz na Dana, raz zaś na swój niewielki pistolecik.
- Co? Nie... wszystko raczej w porządku.
Reporterka uśmiechnęła się dość lekko, ale w jej oczach pokazało się coś bardziej trapiącego. W jej oczach bowiem pokazało się coś, co należało by nazwać zrozumieniem. Adler niemal widział jak kawałki puzzla w jej głowie dopasowują się do siebie. Miał też nieprzyjemne wrażenie, że jest jednym z tych kawałków.
- Ummm... Panie Adler, chyba powinien Pana zobaczyć lekarz.
Dodała po chwili, gdy Dan zdołał już wyciągnąć pomiętego papierosa i zapalić go. Smakował tak jak nigdy. Smakował bowiem nie tylko tytoniem. W smaku dało się rozpoznać odległe, bardzo niewielkie echo płomienia, którym w jego stronę zionięto. Odległe, a jednak przyjemne. Dan poczuł delikatną ulgę, rany przestały aż tak uwierać a zmęczenie nie szarpało mięśni tak straszliwie.
Telefon komórkowy Dana, o dziwo, przetrwał. Zapewne dla tego, że sprzęt ten dobierany był dla człowieka pracy w dużym stopniu fizycznej. Policjant musiał bowiem zakładać kłopoty pojawiające się na drodze. Innymi słowy, komórka musiała należeć raczej do tych wytrwałych, a nie pięknych czy przesadnie nowoczesnych.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-06-24, 18:06

Dan powinien się zapewne przejąć teoriami rodzącymi się w głowie Pani Tsukone. Nie uważał się jednak za członka jakiegoś tajemnego bractwa strzegącego przedwiecznych tajemnic. Szczerze mówiąc na ten moment rozumiał tylko dwie sprawy: a) Właśnie wygrał walkę z agresywnym, zionącym ogniem ucieleśnieniem choroby psychicznej; b) Jakimś cudem przeżył walkę unikając przy tym krzywdzenia osób postronnych. W obliczu tego typu wydarzeń, skrajnego wyczerpania oraz poniesionych obrażeń można mu było zapewne wybaczyć pewien brak spostrzegawczości.
Blondyn opadł na trawę rozkładając szeroko ręce. Trzymając papierosa w zaciśniętych wargach wybrał numer Kasumi. Dziewczynka, jak każde nowoczesne dziecko posiadała swój własny telefon, choć niegdysiejsi pastwo Adlerowie zadbali by nie miał on połączenia z internetem. Mógł co prawda zadzwonić do Midori, ale chciał wpierw usłyszeć głos córki.
- Hmm? - Policjant zerknął na reporterkę trochę nieprzytomnym wzrokiem jednocześnie przykładając słuchawkę do ucha. - Och. Tak, raczej powinienem.
Czekanie aż córka odbierze kosztowało go sporo nerwów. Wciąż pamiętał groźby potwora.
- Cześć, księżniczko. - Rzuciłby gdyby wreszcie odebrała. Zapewne starałby się brzmieć tak beztrosko, jak to możliwe. - Wszystko w porządku?
Jeśli Kasumi potwierdziłaby, że nic jej nie jest Dan mógłby przejść do drugiej części rozmowy.
- Jest obok ciebie mama? Możesz ją podać? - Adler wiedział, że nie może pozwolić, by była żona i córka dowiedziały się o jego ewentualnej hospitalizacji zbyt późno. Kasumi zapewne jeszcze bardziej by się martwiła, a Midori pewnie wyrwałaby mu trzewia gołymi rękoma. - Hej, Midori. W mieście doszło do jakiejś dziwnej eksplozji. Nie wiem czy to zamach, czy tylko wybuch gazu, ale lepiej żebyście na razie siedziały w domu. Byłem na miejscu, trochę mnie poturbowało, ale przeżyję. Odezwę się jak będę coś wiedział. Muszę lecieć, dbajcie o siebie.
Po tych słowach zapewne przerwałby połączenie i spokojnie wybrał numer alarmowy aby poinformować o tajemniczej eksplozji. Zapewne nie wdawałby się w szczegóły, lecz ograniczył się do podania swoich danych, adresu kawiarni oraz parku i potencjalnej liczby rannych (czyli siebie, Pani Tsukone oraz bliżej nie znanej ilości klientów kawiarni). Później ponownie schowałby telefon i głęboko zaciągnął się ostatnim tchnieniem papierosa przez chwilę przytrzymując dym w płucach.
- Niech Pani lepiej schowa ten pistolet. Mundurowi mogliby sobie coś pomyśleć. - Rzuciłby do Pani Tsukone patrząc na nią z ukosa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi


avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-06-25, 10:37

Telefon poszedł raczej dobrze, co mógł wnioskować po reakcjach po drugiej stronie słuchawki. Kasumi najwyraźniej była raczej w dobrym humorze i odebrała dość późno, właśnie bowiem zajmowała się malowaniem. Typowe zajęcie kreatywne, którymi Midori starała się zainteresować swoją córkę. Kas w sumie lubiła malować, nie lubiła jednak używać do tego pędzli i nie przepadała za realistycznym podejściem do swoich dzieł. Zielone słońca i czerwone żyrafy (często pojawiały się żyrafy) były całkowicie na miejscu.
Midori zabrzmiała zaś mniej więcej tak, jak powinna zabrzmieć. Jej głos wyrażał mieszaninę zmartwienia ze zmęczeniem. Midori zawsze brzmiała w ten sposób, gdy Danowi stała się niezbyt wielka krzywda. Z jednej strony martwiła się bowiem, a jakże. Jej druga strona chciała jednak powiedzieć "a nie mówiłam?". Poprosiła tylko, żeby dał znać jeśli będzie musiał zostać dłużej w szpitalu. W końcu wypadało by, aby córeczka go odwiedziła.
Napomniana Tsukone spojrzała z zakłopotaniem na swój niewielki pistolet. Rozejrzała się dookoła nerwowo i ukryła broń w torebce.
Nim Dan zdołał zadzwonić na numer alarmowy usłyszał sygnały. Straż pożarna, pogotowie i policja. Pełny pakiet. Cóż, nic dziwnego. Z jednej strony obecność płomienia, z kolejnej na pewno osoby ranne i, prawdopodobnie, jakaś napaść. Innymi słowy - pełny serwis.
Dan został szybko przebadany przez sanitariuszy. Żel chłodzący na opuchlizny, usztywnienie na kostce, kompres na stłuczenie na czole. Ostateczna decyzja o krótkich odwiedzinach w szpitalu celem sprawdzenia, czy Dan uniknął ewentualnych obrażeń wewnętrznych. Gdy wreszcie da wyszedł z kliniki miał w kieszeni opakowanie środków przeciwbólowych oraz zalecenie, aby w razie gorszego samopoczucia od razu zgłosić się do szpitala.
Szpital znajdował się dość daleko od mieszkania Dana, ale najwyraźniej problem transportowy miał zostać rozwiązany. Przed szpitalem czekała bowiem Pani Tsukone opierając się o maskę swojego samochodu. Rozglądała się dookoła wypalając papierosa. Widząc Dana uśmiechnęła się jednak lekko.
- Nie potrzebuje Pan może podwózki Panie Adler?
Zapytała uśmiechając się lekko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-06-30, 21:17

Dan podniósł na Panią Tsukone spojrzenie oczu pełnych bezbrzeżnego zmęczenia. Papieros, który właśnie palił smętnie zwisał z kącika jego warg. Cieniutka stróżka dymu sączyła się przy jego policzku w jakiś dziwny sposób nadając twarzy jeszcze bardziej udręczony wygląd. Powoli pokuśtykał w stronę reporterki. W jego chodzie nie było nic ze zwykłej energii. Obserwator patrzący od tyłu mógłby wręcz uznać, że ma przed oczyma zgarbionego starca.
- Desperacko. - Mruknął przez zaciśnięte na pecie wargi. - Widzę, że obyło się bez opatrunków.
Adler naprawdę nie miał siły ani chęci by zastanawiać się nad tym, czy kobieta będzie go po drodze zasypywać reporterskimi pytaniami. Pragnął po prostu wrócić do domu, paść na łóżko i wreszcie odpocząć od wszystkich tych nadprzyrodzonych katastrof oraz nagle odkrytych zdolności. Szczerze mówiąc obawiał się, czy aby nie zaśnie zanim zdąży się wczołgać po schodach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi


avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-07-01, 17:35

- W takim razie proszę wsiadać.
Wskazała na swój samochód i nie czekając długo sama zajęła miejsce dla kierowcy. Po drodze zagasiła tylko papierosa i wrzuciła go do śmietnika.
Ruszyła spokojnie gdy tylko Dan wsiadł do samochodu. Gładko włączyła się do ruchu drogowego. Zerkała tylko kilka razy krótko na swojego pasażera.
- Dzisiaj, znaczy wcześniej... Panie Adler, co się wydarzyło w parku? Wie pan co to było?
Wyglądała na lekko zakłopotaną zadając te pytania. Wbiła spojrzenie w drogę przed sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-07-02, 19:27

Dan odchylił się w fotelu i przymknął oczy. Jego oddech stał się spokojny i regularny, jakby spał. Mimo to, gdy Pani Tsukone zadała pytanie spojrzał na nią jednym okiem.
- Coś wielkiego, ziejącego ogniem i nienawiścią? - Sarknął wzruszając lekko ramionami. - Mam szczerą nadzieję, że objaw zbiorowej histerii, albo ataku jakąś bronią chemiczną.
Adler naprawdę wolałby uwierzyć, że to co go spotkało miało jakieś...choć trochę realistyczne wyjaśnienie. Problem polegał na tym, że jakaś część jego uparcie powtarzała: „Walczyłeś z rogatym demonem, chłopie. Potworem z zaświatów, który wypowiadał się jak jakiś recydywista i najwyraźniej wiedział, że masz dziecko. Halloween, bracie! Zemsta z zaświatów, stary! A tak swoją drogą to, czy przypadkiem nie zastrzeliłeś ostatnio kogoś, kto też na ciebie polował?”. Te myśli były przerażające. Prawie zbyt przerażające, by głębiej się nad nimi pochylać. Blondyn zadrżał, choć nie czuł chłodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi


avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-07-03, 00:40

- Ale... - głos reporterki na chwilę się zawahał. - Ale widział Pan tego potwora, prawda?
Wiele wskazywało na to, że Pani Tsukone zależało by widział. Wskazywał na to jej głos i drobne, nerwowe gesty. Dan rozpoznał by je z daleka, widywał je już bowiem niekiedy u ludzi po przejściach. Widział je gdy musiał przesłuchiwać ludzi, którzy przeżyli napaść czy wypadek.
- Proszę, niech Pan powie, że nie oszalałam. -dodała cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-07-03, 21:57

Dan westchnął głęboko jednocześnie masując skronie palcami prawicy. Z jednej strony bardzo chciał zaprzeczyć i pozwolić swojemu umysłowi uwierzyć w wygodny mechanizm TMJLW (To Musi Mieć Jakieś Logiczne Wytłumaczenie). Tak w sumie to „logiczne wytłumaczenie” nie musiało mieć związku z typowym ciągiem logicznym. Chodziło tylko o to by wszystko podchodziło pod ogólnie przyjęte pojęcie normy. Z drugiej jednak strony jego „wewnętrzny śledczy” z chłodnym spokojem łączył poszczególne wątki. Wyglądało na to, że jego prawie uformowane wnioski, choć niezgodne z jakimikolwiek normami, trzymają się kupy.
- Widziałem potwora z rogami i ogonem. - Westchnął wreszcie bezbarwnym tonem. Trudno, najwyżej zamieszka u czubków. - Słyszałem jego ryki i groźby, stałem w wydmuchanym przez niego ogniu, jakimś cudem nawet mu przypieprzyłem. Albo oboje oszaleliśmy, albo właśnie byliśmy świadkami czegoś absolutnie niemożliwego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi


avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-07-25, 13:57

Dan niemal fizycznie poczuł ulgę spadającą na Panią Tsukone, nawet jeśli reporterka nadal miała wiele drobnych, nerwowych gestów. Adler niemal od razu zrozumiał, że nie chodziło jej tylko o obecne wrażenie szaleństwa. Zresztą, jej słowa potwierdziły to niemal od razu.
- Panie Adler… prawda jest taka, że to nie jest pierwszy wypadek tego rodzaju jaki rzucił mi się w oczy.
Reporterka starała się brzmieć pewniej, ale wyglądało na to, że słowa te z trudem przechodziły jej przez gardło. Zupełnie, jakby bała się mówić o tym komukolwiek.
- Czy poświęcił by mi Pan jeszcze kilka chwil? Wiem, że wiele wymagam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skald


avatar

Mistrz Gry : Izdurbal Tenshi

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
40/40  (40/40)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-07-30, 08:07

Dan prawie zakrztusił się powietrzem. Przez jego umysł przemknęły obrazy zwłok właściciela pewnego sklepiku, później przeźroczystej sylwetki siedzącej na dachu opodal miejsca dziwnego wypadku, a wreszcie niedawna walka. Szczęśliwie zdołał się opanować na tyle, że zabrzmiało to raczej jak raptowne wciągnięcie powietrza. Źrenice oczu, którymi patrzył na Panią Tsukone pozostały jednak zwężone przez zastrzyk adrenaliny.
- Oczywiście. - Wychrypiał wreszcie starając się brzmieć jak najspokojniej. - To żaden problem.
Adler czuł, że wysłuchanie tej kobiety może być absolutnie kluczowe. Dotychczas nie spotkał nikogo innego, kto doświadczyłby podobnych zjawisk. Na ten moment sam nie zamierzał się jednak zwierzać. Teraz będzie słuchał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi


avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   2017-08-02, 11:12

Tsukone skinęła głową z wyraźną ulgą widoczną na twarzy. Zmieniła kierunek jazdy i ruszyła w stronę okolicy, której Dan nie znał najlepiej. Jedynym celem, jaki kiedykolwiek miał aby ją odwiedzać było odwożenie albo odbieranie Tetsu. Pewnie nie zdziwił się, gdy w końcu samochód zatrzymał się przed niewielkim domem jednorodzinnym należącym do Pani Tsukone.
Reporterka wysiadła szybko i zabrała ze sobą torebkę. Po drodze do drzwi nerwowo szukała kluczy do mieszkania a następnie zaprosiła Dana do środka. Na jej twarzy widać było pewne, cóż, zakłopotanie.
- Przepraszam za bałagan, nie często mam ostatnio gości.
Dan nie dostrzegł na miejscu bałaganu, albo przynajmniej niezbyt straszny. W przedpokoju zdecydowanie było jednak zbyt wiele rzeczy. Na wieszakach wisiała cała fura płaszczy i kurtek. Na podłodze niemal można było potknąć się o kilkanaście par butów, które ewidentnie ktoś „poustawiał” zdejmując je i pozostawiając tam, gdzie upadły.
Dan mógł rzucić krótko okiem do saloniku, który robił podobne wrażenie. Na stoliku widać było jeszcze brudne naczynia po obiedzie, zapewne więcej niż jednym obiedzie. Obok nich leżał stos kartek do ksera pokrytych dziecięcymi rysunkami. Kredki walały się po całym stoliku. Na szafce widać było wiele zakurzonych drobiazgów – porcelanowe figurki, które mogły być bardzo kosztowne. Pod ścianą znajdowała się niewielka szafeczka – zapewne kapliczka ku czci zmarłego.
Wiele więcej Dan nie zdołał zobaczyć, bowiem Tsukone otwarła niewielkie drzwiczki w przedpokoju prowadzące zapewne do piwnicy. Gestem zaprosiła Adlera, aby podążył za nią.
Wąskie schodki prowadziły do pomieszczenia o ścianach i podłodze z betonu. Niewiele jednak tego betonu było tutaj widać. Całe ściany zostały oklejone. Na jednej ze ścian znajdowała się wielka mapa miasta wypełniona kolorowymi markerami. Na pozostałych znajdowały się korkowe tablice wypełnione zdjęciami i artykułami z gazet i Internetu. Stolik pod ścianą był w większości zawalony starą prasą, książkami i broszurami oraz zdjęciami, które wyraźnie jeszcze nie trafiły na ściany. Pomiędzy wszelakimi innymi rzeczami na stoliczku leżał również laptop, którego Pani Tsukone zaczęła już włączać.
- Przepraszam, że Pana tutaj przywlekłam ale… od kilku lat śledzę te wszystkie dziwne „wypadki”.
Tym razem dziewczyna brzmiała już pewniej, zupełnie jak ktoś, kto zaczyna mówić o swoim hobby.
- Wybuchy gazu ziemnego, zbiorowe halucynacje, brutalne morderstwa bez odnalezienia winnych. Podejrzenia o obecność dzikich zwierząt w mieście, ataki zdziczałych psów.
Mówiąc Tsukone wskazywała na kolejne zdjęcia i artykuły. Przedstawiały czarnobiałe i kolorowe obrazki zniszczonych domów, zamkniętych taśmami policyjnymi zaułków oraz twarzy zaginionych osób. Dan nie zdziwił się znajdując dwa znane sobie obrazy – sklepik, w którym znalazł zwłoki właściciela oraz rozbity samochód, przy którym Dan niemal wykąpał się w krwi.
W oczy policjanta uderzyło jeszcze jedno zdjęcie, zapewne dla tego, że było największe. Przedstawiało przystojnego Azjatę o ciemnych oczach i włosach, powieszono je obok artykułu sprzed kilku lat. Opisywał śmierć znanego businessmana, którego ponoć rozszarpały dzikie psy. Dan pamiętał sprawę, choć nie miał z nią bezpośredniej styczności. Była jednak dość głośna, bowiem ciało było potwornie zmasakrowane i nie udało się tak naprawdę znaleźć przyczyny zgonu.
Mężczyzna nazywał się Iwami Takeru – nazwisko takie same, jak nazwisko Tetsu, no i oczywiście Pani Tsukone.
- Miał Pan z tym styczność i miałam nadzieję... no, miała nadzieję, że może pomoże mi Pan ustalić kto za to wszystko odpowiada. A może nie kto, a co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Dana Adlera   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Dana Adlera
Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Karakura :: Tereny Mieszkalne-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a blog