IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry!

Pomoc dla nowych graczy

Forumowy Discord

Share | 
 

 Północna dzielnica

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Północna dzielnica   2017-12-03, 23:36

- Brzmi jakby twoje słowa wynikały z doświadczeń - zażartował. Chyba. - Musimy być dobrze poinformowani. Zwłaszcza tutaj, w pobliżu Seireitei. Nic nie umknie naszemu spojrzeniu. - Zabrzmiało nieco jak groźba, ale została wypowiedziana z uśmiechem.
Pożegnali się i rozstali w pokoju. Szybko powróci do wioski, gdzie odszukali chatę nieszczęsnej byłej już posiadaczki psa. Dom miał tylko izbę i mała siedziała na sienniku trzymając porządnie już sfatygowaną szmaciankę, przypominającą rzeczywiście parę związanych ze sobą szmat niż coś co mogłoby stanowić zabawkę dla dziecka, ale już dla psa w zupełności wystarczała. Matka dziewczynki zaprosiła Chikaze do środka. Sama krzątała się przy palenisku zerkając co chwila o czym tam w ogóle rozmawiają. Znaczy się mówiła tylko Chikaze, bo dziewczynka zdecydowanie nie była w nastroju do pogaduszek. Zapłakana, zasmarkana, wyglądała jakby niedawno straciła całą rodzinę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
765/990  (765/990)

PisanieTemat: Re: Północna dzielnica   2017-12-04, 00:47

Hahaha. Hahahahaha. Haha. Bardzo zabawny żart. Już raz przez takie coś wpadła w tarapaty. Dwa razy. I trzeci raz nie planowała tego powtórzyć. Zwłaszcza ze śmierdzącą octem głową. I tak już jej wystarczało, że zdecydowanie zbyt dużo ludzi naraz ją w takim stanie widziało. Szczęśliwie nikt nie zdawał się zwracać na to szczególnej uwagi
-Może nie wyglądam, ale całkiem ze mnie empatyczna bestia. Czasem się przydaje czasem wadzi-Wzruszyła ramionami. Informacji konkretnej się nie dowiedziała, co tylko utwierdzało ją w przekonaniu, że to jakaś ichnia sztuczka której postronni nie powinni wiedzieć. Ale to zapewnienie o wszechwiedzy ją trochę bawiło-Matko, to chyba powinnam uważa, gdzie się przebieram...
Po chwili powagi i chwili spędzonej na żartach pożegnali się w zgodzie.
A w międzyczasie Ishifone zastanawiała się co też do licha ma powiedzieć tej młodej. Nie chciała jej traumatyzować, ale też nie czuła, by jakieś typowe, sztampowe pocieszenia były na miejscu. Co jednak, zasypie ją informacjami na temat świata?
Myślała tak, myślała... Nie wymyśliła nawet gdy już stała przed domkiem. Otworzono jej jednak drzwi.
...Ech, ta ciągła kontrola jej nie pomagała. Przykucnęła sobie koło dziewczynki, rzucając krótkie "cześć". Trudno było nawiązać kontakt. I nie do końca wiedziała, jak zacząć.
-...Słyszałaś o balansie dusz?-Zapytała, nie spodziewając się odpowiedzi-Gdy coś się u nas rodzi, rzadko powstaje samo z siebie. Zazwyczaj to czyjaś dusza ze świata żywych, która odradza się w nowym ciele. Tak samo to działa w drugą stronę-Zerknęła na dziewczynkę. Przykro jej się robiło gdy widziała ją w takim stanie, ale chyba nie szła dobrą drogą. Nigdy nie była dobra z dzieciakami, cholera.
-...Cały czas coś się rodzi, i coś odchodzi. Świat pozostaje w równowadze, przez co wszystko jakoś może funkcjonować... Czy to w porządku... Przynajmniej jest świadomość, że nic nie odchodzi na zawsze. Że gdzieś tam na drugim świecie, nie wiadomo gdzie, może żyć dalej-Mruknęła. Ta. Pewnie zarówno jej ojciec jak i matka gdzieś są w rukonie. Prawdopodobnie odrodzeni jako dzieci. To by było ciekawe ich spotkać, ale wątpiła by ich poznała w tym stanie. Całkiem zabawne, jak tak o tym pomyśleć...
...Chyba wiedziała, co powiedzieć. Nie przyniesie pocieszenia, ale po czasie... Może zrozumienie.
-Każdy przez to przechodzi. Prędzej czy później. Teraz zabrzmi to okrutnie, ale... Będzie lepiej
...co mogła powiedzieć? Nie zapominaj o psiaku? Raczej wątpiła, by ot tak zapomniała. Posiedziała jeszcze trochę. Nie za długo, jak nic nie mówiła. Jak się rozpłakała... Może trochę dłużej, o ile nie została wygoniona.
-Uważajcie na siebie-Tyle powiedziała na odchodne. Nie było jej wcale lepiej. Zwłaszcza, jak zobaczyła Daisuke.
-Idziemy stąd, nic tu po nas. Do następnej wiochy czy gospody... Tam przemyjemy głowy
Taki był plan, takie było postanowienie. Podróży do centrum ciąg dalszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Północna dzielnica   2017-12-04, 19:43

Okazało się, że Chikaze jednak całkiem nieźle radziła sobie z dziećmi. Jej słowa wyrwały małą z żałoby. Uważnie słuchała co starsza koleżanka mówiła.
- To znaczy, że Burek gdzieś tam będzie żył na nowo? - Chciała się upewnić.
Do chatki nieśmiało zajrzała para dziewczynek pytających czy Kasumi wyjdzie się pobawić. Kasumi otarła oczy odłożyła starannie szmaciankę na siennik i pobiegła do koleżanek. Gdy Chikaze wychodziła na zewnątrz, została uściśnięta za dłoń przez matkę, która wyszeptała tylko "dziękuję".

***

Ze wszami mieli na razie spokój. W kolejnej wiosce przemyli głowy wodą, aczkolwiek przez jakiś czas wychwytywali jeszcze cień nieprzyjemnego octowego zapachu. Dzień później, gdy wychodzili z karczmy, po zjedzonym obiedzie, przez drogę przemknęła smuga, za którą niczym ogon ciągnął się pióropusz kurzu. Wydawało im się czy to rzeczywiście był znany im już posłaniec?
Gdy wkroczyli do dziesiątego okręgu pola i wioski ustąpiły miejsca zwartej miastowej zabudowie. Od tego momentu nie mogli uciec od głosów dusz dobiegających z każdej strony. Podczas swojej dotychczasowej wędrówki nie widzieli tylu ludzi, jak podczas tego jednego dnia, kiedy to pokonali dziesięć okręgów stykających się bezpośrednio z Seireitei. Jeśli chodzi o białe miasto, to już z daleka widzieli jego potężne mury i rysujące się nieco dalej za nimi smukłe jasne wieże. Pod samo miasto dotarli pod koniec dnia, gdy słońce oblało rumieńcem potężne fortyfikacje, które zaiste zdawały się postanowione nie przez ludzi, lecz przez prawdziwie boskie istoty. Równie imponująca była brama. Trudno było nawet sobie wyobrazić siłę jaka byłaby potrzebna do jej pokonania.
Biała kurtyna oddzielała bogów śmierci i możnych tego świata od prostych dusz, aczkolwiek interakcje  pomiędzy nimi wciąż zachodziły. Właśnie jakiś shinigami przeganiał kilka dzieci, które mazały po murze postacie o wyjątkowo wykrzywionych twarzach mających chyba przedstawiać shinigami sądząc po trzymanych przez karykatury katanach.
- Łoo... niesamowite.
Daisuke z zadartą głową chłonął widok. Odkąd tylko ujrzeli w oddali mury, chłopak znacznie szybciej przebierał nogami by jak najszybciej tutaj dotrzeć. I bez tego mieli dobry czas. Droga z dwunastego do pierwszego okręgu zajęła im trzy i pół dnia.

[ - 25 ryo za wyżywienie ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
765/990  (765/990)

PisanieTemat: Re: Północna dzielnica   2017-12-04, 21:31

Niech ją... Albo może niech nie kracze. W życiu by się nie spodziewała, że swoimi słowami wywoła u jakiegokolwiek dziecka coś innego niż płacz i strach. A ta nie dość, że przestała popłakiwać, to jeszcze wyraźnie zaczęła ją słuchać. Oczy napuchnięte, twarz czerwona, głos dalej trochę rozedrgany, ale o dziwo... Nie tylko do niej mówiła, ale przemówiła.
I utrzymanie twarzy tej mądrej, wiarygodnej, niemal siostrzanej figury było chyba najtrudniejszą rzeczą, z którą ostatnio miała okazję się zetknąć. A nawet nie mówiła niczego nieprawdziwego.
-W tym drugim świecie, tak. Może trochę inny... ale to na pewno on. Tak jak Ty, gdy pojawiłaś się tutaj świecie, wcześniej na pewno żyłaś jako ktoś inny w tym drugim. W przyrodzie nic tak naprawdę nie ginie-Wyjaśniła, ale ledwo co, bo po tym jak powiedziała "tak", jej uwaga skierowała się w stronę swoich koleżanek. Nic nie mówiły, ale nie było chyba potrzeby. Odłożyła szmaciankę z należytym szacunkiem i pobiegła do koleżanek, jakby weszły w nią jakieś nowe siły. Odprowadziła ją wzrokiem, przez moment czując coś dziwnego w okolicach piersi.
Cóż to się teraz pojawiało subtelnego na jej ustach? Mogła tego nie próbować nie zauważać, ale na pewno rumieńca na policzkach nie mogła zignorować, gdy usłyszała najcichsze, ale chyba najbardziej od serca podziękowania w jej życiu. I to nawet nie dlatego, że została uściśnięta za rękę.
-Ummm... To nic takiego...-Odruchowo chciała zasłonić twarz kasą, ale gdzieś w połowie drogi zorientowała się, że miała ją przecież w dłoni-Ten... Uważajcie na siebie i bądźcie zdrowi... Tak się chyba mówi...
Ishifone wyszła dość zakłopotana. Wymieniła spojrzenia z Daisuke, dając mu znak głową i słowem, że czas ich goni. Nie protestował.
Przemierzając jeszcze spokojne rukońskie pola "Chikaze" miała naprawdę sporo przemyśleń. Ale zebrały się one bardzo szybko. Jej własna pogadanka o balansie dusz dała jej naprawdę dużo do myślenia. Zazwyczaj słyszała o niej od innych osób. Z książki, od jakiś mistrzów, nawet Dai jej o tym wspominał. Ale po raz pierwszy sama posłużyła się tym argumentem, i to całkiem w to wierząc. I widziała, jaką nadzieję i komfort przynosiła ona innym. Był jednak pewien wyjątek. I ona nim kiedyś była.
Niszczycielka, której przeznaczeniem była całkowita destrukcja. Jej krew była krwią wojowników, przeznaczonych do obalenia istniejącego porządku. Do stworzenia czegoś zupełnie innego, za wszelką cenę. Nawet za cenę zniszczenia marzeń tych, którzy nie mieli wpływu na to co się z nimi stało.
Quincy. Bojownicy zrodzeni z żądzy zemsty. Gotowi poświęcić wszystko i wszystkich, by osiągnąć swoje... Nie, cele tego, kto ich stworzył. Jakiekolwiek by one nie były. Tak jak ona była ślepa na ich cele, tak oni byli ślepi na cel tej istoty. Ona jednak widziała, w końcu... W końcu widziała. Zrozumiała to, co Ci shinigami chcieli jej przekazać, i dlaczego Ryoto tak ocenił jej działania. Nawet gdyby ten pusty pożarł parę dusz... Ludzi... Dalej miałyby szansę na inne życie. Ona tym wszystkim duszom ją bezpowrotnie odebrała. Wszystkim...
Wszystkim...
...

Chikaze z jakiegoś powodu od jakiegoś czasu szła z lekko pochyloną głową. Była pogrążona w głębokich myślach, coś, co ostatnio zdarzało jej się coraz częściej. Jeszcze nigdy jednak nie wydarzyła się jedna rzecz. Niezależnie od bólu, od tego co słyszała, co się działo i widziała, jeszcze nigdy Daisuke nie widział jednej rzeczy.
Łzy nagle popłynęły po twarzy. W momencie, gdy jakoś przelotnie na niego spojrzała, jej oczy zaszkliły się od nich i schowała twarz w dłoniach. Trwało to jedynie parę chwil, podczas których można było słyszeć jej szepty. Coś z "Dai...", ale trudno było cokolwiek konkretnego z tego wyciągnąć.
Wtedy podjęła decyzję. Nawet jeśli potem musiała przekonywać swojego podopiecznego, że nic jej nie jest i wszystko jest w porządku. Niewiele było, ale właśnie dlatego musiała zrobić to, co planowała...
...Naprawdę nie miała wyjścia. Już po raz któryś w jej życiu otworzyły jej się oczy. To dziwne, jak pomimo oczyszczenia jej duszy z grzechów one dalej za nią podążały. Ale to, że żyła po tym wszystkim co ją spotkało musiało mieć jakieś znaczenie, jakiś cel, przeznaczenie... Którego sama jest kowalem.
***
Obydwoje byli pod sporym wrażenie, ile dusz mieszka w najbardziej centralnych dziesięciu okręgach rukongai. Nawet zapomniała o tym, że ten cholerny posłaniec znowu śmignął jej koło ucha, zanim zdążyła go złapać. O zapachu też zapomniała, nawet jeśli dopiero niedawno pozbyła się zapachu. Acz brak wszy był bardzo miłym akcentem, który przywitała z radością. W końcu mogła nosić kasę na głowie. Mniejsze wrażenie robiło na niej białe miasto majaczące za horyzontem, acz Daisuke miał trochę inne zdanie bo to on nagle zaczął dyktować tempo. Dla niej... naciągane osiem na dziesięć. Przynajmniej dwa inne miejsca które widziała były bardziej spektakularne. Ale fakt, że musiało to być ogromne, skoro widzieli to z dziesiątego okręgu. Nawet ją to cieszyło, że aż tak bardzo się zainteresował. Nawet byłoby jej trochę przykro, gdyby nagle stwierdził "Łe, nie było warto".
Była jednak w szoku, że właściwie w ciągu jednego dnia przebyli wszystkie dziesięć. Jakby były mniejsze... Albo to jej protegowany tak gnał. Nawet nie zjedli niczego poza jakąś szybką zakąską w środku dnia przy jakimś stoisku. Tak bardzo działał na niego ten powiększający się obraz tych wszystkich gigantycznych wież... Ciekawe co by powiedział na drapacze chmur w świecie żywych, heh.
...no ale fakt. Jednak z bliska zasługiwało to na pełną ósemkę. Nawet jak mury były trochę pomalowane przez dzieciaki, heh. Na co one mogą narzekać, by tylko zobaczyły, co się dzieje choćby w takim sześćdziesiątym...
-No... Przyznam, że robi wrażenie...-Chikaze stała obok niego, zadzierając głowę. Błysnęła trochę ząbkami-Zadowolony z widoku, mam nadzieję?
Heh. Stali tak przez chwilę. Mogłaby się wznieść w górę, by mieć trochę lepszy widok, ale wolała nie prowokować władz. Jeszcze by ich zestrzelili jakby uznali, że to jakaś forma ataku. Więc patrzyli tak...
...
-Słuchaj-Zaczęła trochę ciężko. Zbyt ciężko jak na taką decyzję, ale było to dla niej trudne-Przemyślałam sprawę. Pamiętam co mi kiedyś mówiłeś... Ale to był kawałek czasu temu, więc nie wiem, czy coś się zmieniło. Więc... Nie będę Cię zmuszała, ale chcę byś wiedział, że...-Przełknęła ślinę. Nadspodziewanie trudno jej się mówiło na takie tematy. Jak w sumie do tego doszło?
-Jesteś dla mnie bardzo ważny młody. I chcę, byś żył tak, byś niczego nigdy nie żałował i był szczęśliwy-Szepnęła, trochę przez zaciśnięte gardło. Był dla niej jak syn. Przynajmniej tak to czuła i tak odbierała. Niby różnica wieku nie była tak dramatyczna, ale jako iż chyba była tą durną babą, to... Ech, chrzanić to. Odzyskała trochę rezonu. Nawet na niego spojrzała-I postanowiłam zostać shinigami. Nie będzie łatwo, ba, jest tyle wrogów i cholera wie co przyszłość pokaże... Ale wiem, że nie mam innego wyjścia jeżeli chcę stawić czoła zagrożeniom, jakie mogą się kryć w zakamarkach świata-Dość enigmatycznie to przedstawiła, ale była bezpieczna. Mogła równie dobrze mówić ogólnie i być jedną z tych natchnionych.
-Obydwoje wiemy, że lubimy swoją niezależność i wolność...-Uśmiech. Bolesny, ale... Uśmiech-Dlatego... Wiem, że to moja decyzja. Dlatego nie będę Cię ciągnąć, jeżeli nie chcesz. Ale dla mnie są pewne rzeczy które są ważniejsze. Nawet od tego. I zamierzam ich bronić bez względu na moją wygodę... W-więc...-Zacisnęła rękę. Bo zaczęła drżeć. Chciała, by to była jego decyzja, ale jednak... Bała się, że ją zostawi. Że gdzieś pójdzie w świat, i coś mu się stanie... I że znowu będzie zupełnie sama...
...Ale nie będzie go trzymać wbrew jego woli. Niezależnie od jego decyzji, pójdzie znaleźć jakiegoś shinigami i zapyta, gdzie można się zaciągnąć do akademii. Taka była konieczność. Taka była jej decyzja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Północna dzielnica   2017-12-04, 22:14

- Wspaniałe! Warto było tyle iść żeby to zobaczyć. - Daisuke wyszczerzył się do niej radośnie, po czym powrócił do podziwiania. - Ciekawe jaki jest widok tam z góry.
Chłopak cieszył się dziecięcym szczęściem, ale włączył mu się alarm, gdy Chikaze zaczęła mówić zmienionym głosem. Spojrzał na nią uważnie, uśmiech na jego ustach przygasł, a po chwili znikł zupełnie.
- Ja swoją decyzję podjąłem już dawno - rzekł zadziwiająco spokojnie. - Gdzie ty tam ja i moje szczęście. - Zerknął na mury. - Też dużo myślałem nad tym, jak by to było być shinigami. Bardzo lubię nasze podróże i będzie mi ich brakować, ale jako shinigami można robić dużo dobrego. - Zacisnął pięść i spojrzał na nią. - Shinigami mają siłę żeby pomagać duszom i ja też tak chcę. I jak będę mieć siłę to będę mógł pomagać też tobie, tak więc...   - Uśmiechnął się. Ciepłe promienie zachodu podkreśliły rumieńce, które wykwitły na jego polikach. - Zostańmy shinigami razem, dobrze?
Shinigami pogonił już dzieciaki i teraz wracał na plac przed bramą. Zagadali do niego na temat, który wprawił go w zakłopotanie. Było one tym większe po chwili, bo zdaje się wyczuwał przez nią ich reiatsu. Poprosił żeby zaczekali chwilę przy bramie, bo musi wysłać motyla cokolwiek to znaczyło.
Przyłożył dłoń do bramy i otworzyły się w niej mniejsze drzwiczki, przez które przeszedł.
Po kilku chwilach brama zadrżała i z dźwiękiem przypominającym warkot starożytnej bestii zaczęła się podnosić. Dokładnie rzecz ujmując podniosła ją siła mięśni największej kobiety, jaką w życiu widzieli.
Olbrzymka schyliła się, aby przejść pod bramą, po czym ostrożnie spuściła ją, aż do ziemi.
Z dziesięć metrów? Tyle gigantka mogła mieć. Odziana w mundur shinigami, przy pasie zanpakuto. Jak na taki kawał baby prezentowała się wcale miło dla oka. Zupełnie jakby kilkakrotnie powiększyć ładną i szczupłą kobietę około trzydziestki. Miała długie blond włosy opadające swobodnie na ramiona, z czego przy uszach znajdowały się dwa warkoczyki obwiązane różnokolorowymi wstążkami. Oczy błękitne, a rysy twarzy nieco srogie. Na idealnie wykrojone usta nałożona była jasnoróżowa szminka, a na oczach delikatny błękitny cień. W tym momencie Daisuke już dawno znajdował się za plecami Chikaze.
Kobieta stanęła nad nimi z rękoma opartymi o biodra.
- Nie wyglądacie na zwyczajnych rekrutów. - Szepnęła, chociaż dla nich jej głos był doskonale wyraźny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
765/990  (765/990)

PisanieTemat: Re: Północna dzielnica   2017-12-04, 23:31

Trwała chwilę w napięciu. Najwyraźniej niepotrzebnie, ale dalej z tyłu głowy miała tą świadomość, że nie jest osobą świętą i zazwyczaj sprowadza na innych kłopoty. Było tak przecież do tej pory, i tylko jakimś zrządzeniem losu jego to nie dotknęło. Mówił jednak... Szczerze. Wiedziała to. Ze wszystkich osób, jemu przecież ufała najbardziej.
...Chyba go całkiem nieźle wychowała. Hehee... Może jednak matula nie miała racji, że byłaby z niej taka kiepska matka... heh...
Patrzyła tak na niego, i zanim znowu w przeciągu trzech dni zebrało się na płacz, przetarła oczy.
-Kurde, rzęsa mi wpadła...-Uśmiechnęła się. Bała się i tak o niego. Z innych powodów, ale też była z niego dumna. Dalej cichy, dalej wycofany, ale rozwijał się i zewnętrznie, i wewnętrznie.
Dawał jej nadzieję. Kiwnęła głową, i wyciągnęła do niego rękę, tą samą, którą przed chwilą miała na swojej twarzy.
-Dobrze!-Spodziewała się, że ją złapie. Zacisnęła by ją wtedy, i kiwnęła głową-To postanowione! Chodź, bo sami się nie przyjmiemy!
Nareszcie. Odzyskała siły. Odzyskała wigor. Odzyskała siebie, taką, kiedy zaczęła nowy rozdział w swoim życiu.
Co mogła jeszcze więcej powiedzieć. Dużo, ale wszystko zostało przekazane. Po zaciśnięciu dłoni ruszyła do przodu, ciągnąć go troszkę za sobą. Dopiero go puściła, gdy znaleźli się przed tamtym shinigami ganiącym dzieciaki.
Shinigami był jakiś taki... Powinna przywyknąć. Nie była w końcu pierwszą-lepszą duszą ze slumsów. Była wyjątkową duszą ze slumsów!
-W porządku, poczekamy-Kiwnęła głową, tryskając entuzjazmem. Zniknął za bramą... Po co ona taka wielka, jak można było też wejść normalnie? Jakieś czary shinigami, bo jak przeszedł to nie mogła dojrzeć za nimi śladu.
-Jakby nie dało się bezpośrednio... Nie wiem, po prostu wpuścić?-Zagadnęła do Daisuke w międzyczasie-Przecież tamten nas cały czas zachęcał do...
Coś chrzęstnęło. Potem zaskrzypiało. A potem cholera jasna co to kurwa jest.
Jeżeli jest tego więcej tam za murami, to nie dziwiła się, że te wieże są takie wielkie. To wielkie babsko miało PRZYNAJMNIEJ dziesięć metrów, a z perspektywy takiej drobnej dzieweczki jak ona to mogła i mieć dwa razy tyle. Osiem z plusem, gały jej trochę wyszły...
...moment, gdzie był Daisuke? Czuła jakiś znajomy oddech za sobą, ale jakoś nie garnęła się do tego by sprawdzić.
Ładna, sroga gigantka przemówiła. Wypadałoby odpowiedzieć. Chyba.
-No... Trochę się podróżowało po rukonie-Wydusiła z siebie. Nie no, bez przesady... Rozmiar to nie wszystko, prawda? Nie miała za wiele do ukrycia, jej historia została uznana za wiarygodną-Niedawno dostaliśmy odznakę sojuszników, ale stwierdziliśmy, że chyba więcej dobrego zrobimy w waszych szeregach-Jako, iż wyszła z pierwszego szoku sięgnęła za sobą po Daisuke i wyciągnęła go nieco do przodu.
-Więc oto jesteśmy!-Zawołała, siląc się na uśmiech pełen entuzjazmu-Dwupakiet Chikaze i Daisuke! Nawet nas zachęcano do zaciągnięcia się, to też chyba to nie problem?-Zapytała. To chyba nie jest dobry moment na wspominanie, że działają w zespole... No ale musiała jakoś się dostosować do poziomu podopiecznego. Musiała mieć w końcu na niego oko!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Północna dzielnica   2017-12-04, 23:49

Daisuke chyba doszedł do siebie po początkowych szoku, bo sam wyszedł zza pleców Chikaze, aczkolwiek widać było, że olbrzymka robiła na nim wrażenia.
Teraz zamruczała niczym lwica i skrzyżowała ramiona pod pokaźnym biustem.
- Rzadka to rzecz żeby łowcy nagród decydowali się zostać shinigami. Liczę, że nie przyniesiecie nam wstydu jeśli uda wam się osiągnąć ten cel. - Zagrzmiała głośniej. - Ja jestem Yume. Strażniczka północnej bramy czarnego wzgórza.
Osoba strażniczki nie onieśmielała miejscowych. Padło parę pozdrowień od rukońskich dusz przechodzących w pobliżu, powróciła też grupka dzieci. Dziewczynka zapiszczała, że ma nową wstążkę dla wielkiej siostry, lecz olbrzymka zganiła urwisów wzrokiem.
- Złe rzeczy o was słyszę nicponie... - Spojrzała na rysunki na murach. - Mury przeczystego dworu dusz to nie kartka papieru.
Dzieci nie przejęły się naganą w głosie kobiety. Jeden z chłopców machnął ręką.
- Pewna sprawa, że zaraz to wyczyścimy. Chcieliśmy tylko zwrócić uwagę tamtego shinigami żeby zajął się czymś innym niż zagadywaniem do przekupek.
- Ach tak? - Kobieta westchnęła. Spojrzała na dwupakiet z pewnym zmartwieniem, jakby bała się co pomyślą o shinigami skoro w czasie służby zajmują się bajerowaniem niewinnych mieszkanek rukongai. - Cóż... skoro otrzymaliście oznakę, pewno zostaniecie zaproszeni do akademii na rozmowę z dyrektorem. Być może już nie dzisiaj, ale jutro zapewne już tak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
765/990  (765/990)

PisanieTemat: Re: Północna dzielnica   2017-12-05, 00:09

Było ich dwoje z tym wrażeniem, ale Ishifone otrząsnęła się nieco szybciej. Nie miało to większego znaczenia. Rozmowa przebiegała dobrze, ale musiała się i tak mieć na baczności.
-A to wiem, chol... bardzo długo o tym myślałam-Ugryzła się w język. Dobre wrażenie dziewczyno. Bez przesady, ale jednak po co sobie przewalać na początku, jak obok są dzieciaki-I też paru innych łowców spotkałam. No ale podjęliśmy decyzję... Miło poznać-Kiwnęła główką. Aż dziw, że jeszcze jej od tego nie odpadła. Miała potem scenkę obyczajową, gdzie dzieciaki nakablowały na shinigami, a ta olbrzymka, Yume, nawet wydawała się trochę zakłopotana całą sytuacją. Ishifone roześmiała się.
-Oj tam oj tam, nikt nie jest doskonały!-Zbagatelizowała sprawę, chociaż mogła to zrobić w znacznie bardziej uszczypliwy czy śmiały sposób. Nie wspominała nic o tym, że z odznaką były pewne problemy, bo i po co? Ma sobie przewalać i tutaj od samego początku.
-No tak, późno już trochę, słońce zachodzi...-Zerknęła aż na nie. Ładny widok stąd, trzeba przyznać. I nawet jakoś symbolicznie... Idealna pogoda na takie sprawy-To mamy tutaj znaleźć jakiś nocleg, czy może u was się coś znajdzie?
Nie była chyba taka zła, skoro dusze wokół podchodziły do niej w ten sposób. Generalnie żyło się tutaj inaczej, i już to widziała chociaż spędziła tutaj jeden dzień. Ech, porównując to z tymi siedemdziesiątymi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Północna dzielnica   2017-12-05, 19:24

- Zapewne noc spędzicie w barakach tuż za bramą.
Czekali przez godzinę w ciągu, której mogli gawędzić z olbrzymką. Strażniczka miała na nich oko. Na nich i na dzieci zajmujące się czyszczeniem murów. Potem pojawiła się piątka shinigami z czego ich dowódca przedstawił się jako czwarty oficer trzeciej dywizji. Poproszono ich, aby oddali swoją broń na przechowanie, a olbrzymka podniosła bramę i tak oto znaleźli się w Seireitei. Póki co jednak nie zwiedzili nic więcej od dużego placu rozciągającego się za bramą. Z jednej strony przylegał do niego budynek o olbrzymich drzwiach, który musiał stanowić dom dla gigantki. Po drugiej stronie zaś znajdowały się baraki, gdzie spędzili noc na czystych, pozbawionych wszy matach. Przed tym zostali nakarmieni, a także poinformowani, że z samego rana udadzą się do akademii, gdzie złożą wizytę dyrektorowi.
Nagromadzone emocje nie pozwalały Daisuke zasnąć. Kręcić się ciągle na posłaniu, acz sam z siebie nie dzielił się swoimi wątpliwościami.

***

Po śniadaniu ruszyli w eskorcie pięciu shinigami do akademii. Droga zajęła dobrze ponad godzinę przez co mogli się trochę opatrzyć z Seireitei. Ulice mieli czyste, a drogi były wybrukowane. W większości budynki były zbudowane z białego kamienia, chociaż minęli też świątynię przypominającą większą wersję chramu, którym opiekowała się niegdyś matka Ishifone. W przeciwieństwie do pierwszych okręgów rukonu, w Seireitei panowała względna cisza. Mijali niewiele dusz z czego większość stanowili shinigami. Dwukrotnie widzieli lektyki niesione na plecach muskularnych tragarzy.
Samą akademię dostrzegli z daleka, bowiem górowała wyraźnie nad okolicznymi zabudowaniami. Aby dotrzeć do okolonych murem terenów akademickich musieli pokonać wpierw szerokie, wygodne stopnie. Problem w tym, że było ich z kilkaset. Nic wielkiego dla zaprawionej w bojach Chikaze, ale w połowie dystansu wyprzedzili dwójkę studentek, sądząc po trzymanych przezeń książkach, które ledwo już nogi podnosiły.
Po dojściu na samą górę ukazał im się rozległy plac z przylepionymi do niego budynkami o powszechnym białym kolorze ścian. Shinigami zaprowadzili ich do kopulastej budowli rozłożonej wprost naprzeciw schodów po drugiej stronie placu. Tam weszli parę pięter wyżej, znaleźli się na korytarzu, gdzie jeden z członków eskorty zapukał do najbliższych drzwi. Chikaze nie słyszała dźwięków kroku po drugiej stronie, lecz mimo drzwi otworzyły się, jakby ktoś czekał pod nimi na ich przybycie. Tym kimś okazał się szacowny staruszek z długą białą brodą i robiącą wrażenie blond fryzurą, która przypominała Chikaze pewnego bohatera amerykańskiej kreskówki, którą lubił oglądać jej tatko. Johny Bravo się chyba nazywał.
http://bleach.forumpolish.com/t1021p90-gabinet-dyrektora
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Północna dzielnica   

Powrót do góry Go down
 
Północna dzielnica
Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Rukongai :: Tereny Mieszkalne-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a free blog