IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry!

Pomoc dla nowych graczy

Forumowy Discord

Share | 
 

 Zachodnia dzielnica

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
765/990  (765/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-03, 00:00

Ech. Wielkich postępów to nie zrobili. W przypadku Daisuke to akurat nie było aż takie dziwne - chłopak mimo szczerych chęci był jednak prostą duszą, która gdyby nie jej zainteresowanie prawdopodobnie dalej by uciekała przed starszymi dzieciakami uliczkami rukonu. Udało mu się jednak wyrzucić swoją aurę na zewnątrz, co potwierdziło przypuszczenia Ishifone. Chłopak miał coś w sobie, bo promieniował energią. Ile on miał, z dwa miesiące? Bardzo szybko mu to szło, ale musiała tym bardziej się przyłożyć do jego rozwoju, by z tego diamentu zrobić brylant. A będzie ciężko, bo był jednak trochę w tych kwestiach tępy...
Co mogła jednak o sobie powiedzieć? Niewiele lepiej. Brak sprawnej ręki jednak doskwierał. Nie mogła ćwiczyć shunpo, i zostawały jedynie ogólne ćwiczenia na energię duchową i jakieś proste eksperymenty. Które figę jej dały. No nic, przynajmniej wie, czego nie może zrobić. Też jest to jakaś wiedza.

Ruszyli w końcu w drogę, wszyscy zadowoleni. Ona bo w końcu mogli zacząć poszukiwania, Takeshi bo będzie miał bliżej do siebie, a Daisuke bo przestał być molestowany przez małe dziewczynki. "Chikaze" bywała nieco okrutna zwracając uwagę rozbawiona, żeby tak się nie bronił bo nigdy żony nie znajdzie, a potem nadmieniając, że lepsze to niż bycie tłuczonym kijem w ślepej uliczce. Na co pozwolić nie zamierzała. Przynajmniej podróż była nadzwyczaj spokojna. Jakoś udawało im się przeżyć pomimo jej niedyspozycji. Towarzystwo doświadczonego najemnika jednak pomagało, acz Ishifone już podpatrywała w jaki sposób skórował zwierzynę, by potem móc robić to samo i też w jakiś sposób zarabiać na swoje własne utrzymanie. Nie wspominając o mięsie.

Humor dziewczyny się jednak znacznie poprawił gdy usłyszała, że tajemniczy znachor mieszka wcale nie aż tak bardzo daleko. No, też nie blisko, ale dwa tygodnie poświęcone na znalezienie tego indywiduum to więcej niż dobrze.
-Jesteś wart pieniędzy, jakie Mały na Ciebie łoży-Bez mrugnięcia okiem pochwaliła Takeshiego w tej jakże bezczelny sposób-Tylko teraz by dało się go przekonać, by mnie poskładał... Chociaż kto by odmówił pomocy w potrzebie tak uroczej istotce jak ja? Co, chłopaki?-W żadnym razie nie zachowywała się jak dama w potrzebie. Ostatnimi czasy więcej to miało z chłopczycą, ewentualnie zawadziakom niezbyt przejmującą się co też inni o niej myślą negatywnego. Chociaż to ostatnie to akurat stały element jej bytu.
Na komentarz Takeshiego Chikaze odparła, że jak jeszcze parę razy wpadnie w jakąś rozpierduchę to prędzej Daisuke będzie miał dosyć jej. Bo i taka prawda. Nawet jeśli teraz wyglądał na jeszcze bardziej zdecydowanego by dotrzymać jej kroku, to nie trzymała go na siłę, nawet jeśli była spokojniejsza mając go przy sobie.

W końcu dotarli na miejsce. Palisady nie było, ale przeciwko potężniejszym przeciwnikom i tak byłaby ona całkiem bezużyteczna. Na bandytów? Może, ale jeżeli rzeczywiście to miejsce było schronieniem strażnika, to i tak wystarczał by w zupełności. Nawet na jakieś pospolitsze grupy ona dałaby spokojnie radę.
Ishifone była pocieszona, że chłopak nie czuł żadnego niebezpieczeństwa. Obróciła się do niego i kiwnęła usatysfakcjonowana głową. Nawet najemnik nabrał szacunku do małego.
-No i świetnie. Informuj nas na bieżąco-Chwyciła się trochę mocniej sprawną ręką, powracając postawą do prawidłowej pozycji do jazdy. Ych, ciężko było jej utrzymać równowagę w ten sposób, ale ta druga dalej była mocno osłabiona, by nie powiedzieć niedogojona. Wolała jej nie nadwyrężać-To trzeba znaleźć tego cudotwórcę. Miejscowi powinni wiedzieć. Reszta wyjdzie na gorąco-Nie dało się ukryć, że wiedziała dokładnie tyle co w przypadku Kichiro. Teraz jednak tak łatwo nie zamierzała rezygnować jak wyczuje, że nie ma tutaj żadnego większego haczyka. No ale co to może być za jeden. Jak ktoś pokroju tamtego prymitywa, no to super...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-03, 23:03

Nikt nie odważył się zaprzeczyć. Ruszyli pomiędzy zabudowania, w większości chałupy byle jak sklecone z desek z dziurami zapchanymi słomą i gliną. Gdzieniegdzie górowały piętrowe domy standardem nie różniące się zbytnio od bardziej przysadzistych domostw. Miejscowi dbali za to o drogi. Solidnie odśnieżone, twardo ubite i tylko nieznacznie pobrużdżone koleinami.
Czym dłużej szli tym zabudowania robiły się porządniejsze, jakby budowniczowie dali sobie czas na stworzenie planu konstrukcji. Dusze spoglądały na nich całkiem śmiało nie pesząc się na widok ostrej stali ani nadmiernie rozrośniętego wieprza. Takeshi właśnie wypytywał jakiegoś trepa w pocerowanym kimonie o tutejszego cudownego uzdrowiciela, kiedy zainteresować nimi postawił się pewien mężczyzna.
Zmęczoną twarz znaczyło kilka blizn. W krótkich siwych włosach wciąż broniły się resztki czerni. Ubrany porządnie - w ciemnoszare kimono przepasane błękitnym obi, za którym zatknięto taichi schowane w czerwono czarnej pochwie z lakierowanego drewna. Dłonie trzymał za plecami.
- Takeshi tak? - zagadnął ze spokojem. - Kogo tu przyprowadziłeś?
Najemnik zdawał się zaskoczony, że mężczyzna zna jego imię.
- Moja obecna pracodawczyni i jej podopieczny. - Zerknął na Ishifone jakby chcąc się przekonać czy woli sama się przedstawić czy też ma kontynuować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
765/990  (765/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-04, 00:18

Coraz lepiej było z tą zabudową. Obrzeża dalej ubite byle jak i byle gdzie, ale drogi pomagały dojść do bardziej zadbanych rejonów, gdzie zdawał się całością kierować jakiś plan. Podobało jej się to, zdecydowanie w całym rukongai nie można było narzekać na brak zróżnicowania. Zainteresował ją też brak speszenia okolicznych tubylców, gdy przejeżdżali. Do tej pory ich widok wywoływał choćby drobne poruszenie, a tutaj nic. Aż tak bardzo ufali mocy strażnika? Jeżeli plotki były prawdziwe, to jak najbardziej mieli ku temu prawo. Pomysł robienia tutaj jakiegokolwiek zamieszania przechodziła jej jedynie przez myśl, nie planując prędkiego wychodzenia na zewnątrz.
Gdy ona się rozglądała i czyniła sobie komentarze w myślach, Takeshi pytał okolicznych o uzdrowiciela, a Daisuke siedział i cośtam pewnie obserwował, nie widziała bo siedział jej za plecami. Ktoś im jednak wyszedł naprzeciw. Po jego wyglądzie mogła wnioskować, że to właśnie ten strażnik. Wyglądał na starego? Miał broń? Miał blizny? Cholera jasna, nawet miał wiedzę nie wiadomo skąd!
Brzmiał obiecująco. Był też nadzwyczaj spokojny, co tylko pogłębiało efekt.
-No no, widzę, że reputacja Cię wyprzedza-Ishifone poklepała najemnika po ramieniu, samej schodząc z dzika. Wyszła trochę do przodu dając tym samym sygnał, że sama się tym zajmie. Ukłoniła się lekko, ale potem... stanęła sobie luźno, patrząc się na starusz... No, przesadziła. "Dojrzałego wiekiem" bez większego skrępowania
-Mówią na mnie Chikaze, a tamten rudzielec to Daisuke-Wskazała kciukiem lewej dłoni na chłopca. Prawa ręka zwisała jej swobodnie, ale ona sama miała dosyć pewną siebie postawę i głos.
-Słyszałam, że mieszka tu dusza która całkiem zna się na sztuce uzdrawiania. Czyżbym ją właśnie znalazła?-Zapytała. Była ciekawa odpowiedzi i tego, jak się zachowa. Dziwne, że znał jego imię, a o ich dwójkę się dopytywał. Coś ukrywał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-04, 15:26

Gdy wysforowała się do przodu usłyszała za sobą tupnięcia. Daisuke i Takeshi również zsiedli z wieprza, ale to Ishifone mężczyzna taksował wzrokiem.
- Na mnie wołają Kanosuke.
Brew lekko mu drgnęła, kiedy zapytała o uzdrowiciela. Uśmiechnął się delikatnie co rozpogodziło przeoraną blinami twarz.
- Hmm, spodziewaliśmy się, że czcza gadanina prędzej czy później zwabi tu kogoś... waszego kalibru. - Przekrzywił głowę, przestał się uśmiechać. - Muszę was rozczarować. Na darmo tutaj przyjechaliście jeśli szukacie cudotwórcy. Nasza znachorka posiada za to całkiem sporą wiedzę i jeśli nie macie nie wiadomo jakich oczekiwań to za opłatą z pewnością wam pomoże.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
765/990  (765/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-04, 19:34

I wszystko było tak, jak być powinno. Jako ta najsilniejsza i ta będąca motorem zdarzeń znalazła się w centrum uwagi. Może też przez jej swobodę. Nie przejmowała się, bo i wychodziła z założenia, że dopóki nie odwalała za bardzo to nie miała się czego obawiać. Kanosuke. Dziwnie zareagował, jak wspomniała luźno o cudotwórczym uzdrowicielu.
-Spodziewaliście się, mówisz...-Oparła lewą rękę o swój bok. Mógł zauważyć, że jej prawa była trochę sztywna, ale niekoniecznie. Jakiś zakres ruchów miała, ale był on dalej dosyć marny. Za marny. W dodatku ta dusza próbowała ją zwieść, nie pierwsza i nie ostatnia. Jedynie wzmianka o opłacie nieco jej popsuła nastrój. Cholera jasna, mogła trochę jednak zamienić gotówki jak była u Katriny, ale kto też mógł przewidzieć, jak to się wszystko potoczy?
No nic, musiała sobie radzić inaczej. I nie dać się zrobić w balona.
-W sumie bym się lekko zdziwiła, gdyby to wszystko było prawdą. Nie takie rzeczy się jednak widziało-Uśmiech na jej twarzy jednak wrócił. Próbowała zajść z innej strony-Ale wieść o strażniku, który tutaj osiadł też brzmiała zachęcająco. Umieją różne rzeczy, z leczeniem włącznie. Miała okazję się przekonać... Nie do końca...-Ishifone odciągnęła na bok swoje ubranie przy prawym barku, by pokazać domniemanemu wojownikowi o co jej chodzi.
-...Ale chociaż żyję. Jestem już bliżej, Kanosuke?-Puściła, bo jednak trochę wiało chłodem. Zima wedle kalendarza powoli zbierała się ku końcowi, ale dalej jej to doskwierało.
Nie był zwykłą duszą, to wiedziała. Ale wyciągnięcie z niego informacji może być kłopotliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-04, 19:51

Mężczyzna przyjrzał się kawałkowi zabandażowanego ciała i swą obserwację skwitował nieco szyderczym uśmiechem.
- To wygląda na coś do czego nie jest potrzebny cudotwórca. Znachorka wystarczy, mam wskazać drogę?
- Ja mogę pokazać!
Nawinął się dzieciaczek, który przystanął kawałek dalej i z zachwytem spoglądał na Shirotori'ego, który nic sobie z tego nie robiąc szurał raciczkami węsząc z ryjem tuż przy ziemi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
765/990  (765/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-04, 20:13

Rozłożyła ręce lekko na boki. Nie przejęła się szyderczością wyrazu twarzy nieznajomego. Bardziej ją podirytowało, że nie odpowiedział na jej pytanie, ale powoli chyba zaczęła rozumieć powody takiego zachowania. Raczej trafiła. Powinna zapamiętać tą osobę, to może jakoś uda jej się zakręcić. Może... Trudno powiedzieć po jego zachowaniu. Z jakiegoś powodu niespecjalnie zdawał się być skory do współpracy.
-A pewnie, że nie, ale chciałam...-Przerwał jej dzieciak, który się akurat napatoczył. Złapała się na tym, że przez chwilę po prostu obserwowała jego entuzjazm względem świniaka. Przynajmniej nie zdawał się być jakoś specjalnie przejęty chłopcem. Westchnęła.
-Ech, znowu...-Mruknęła średnio pocieszona. Miała na myśli, że pewnie znowu trzeba będzie siedzieć i odpłacać robotą za jej opiekę medyczną. Ale jak załatwiłoby się to od reki to może sama sobie z tym da radę-Dobra, dzięki. Do zobaczenia-Ukłoniła się lekko do mężczyzny. Przeszła kawałeczek do dziecka, unosząc kant swojego kapelutka lekko do góry co by lepiej widział jego twarz. Uśmiechała się, podobnie trochę jak do poprzedniego rozmówcy, ale bardziej... sympatycznie?
-Podoba Ci się Shirotori, co?-Zapytała. Obróciła głowę do Takeshiego-Hej, chyba możemy w nagrodę zafundować naszemu przewodnikowi przejażdżkę, co? Mnie i tak już tyłek boli to mogę iść obok
Ta. Będzie musiała od razu powiedzieć, że będzie mogła co najwyżej odpracować opiekę jak jej ręka będzie w pełni sprawna. W sumie nie byłoby to takie złe. Trochę ćwiczeń jej nie zaszkodzi, jeżeli by musiała z czymś latać albo nawet coś siłowego zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-07, 11:49

Takeshi wzruszył ramionami.
- Wszystko jedno. Tylko młody nie ciągnij za bardzo za grzywę, bo cię Shirotori zrzuci i kuśkę tobie chapnie.
Chłopiec nie wyglądał na zmartwionego. Z oczami wielkimi od zachwytu został umieszczony na siodle przez najemnika i oto rozpoczęli podróż do znachorki. Jak już dotarli na miejsce Ishifone odniosła wrażenie, że nadłożyli trochę drogi kręcąc się niepotrzebnie, jakby przewodnik chciał wydłużyć swoją jazdę na świniaku.
Zastana w domostwie wypełnionym wonią ziół znachorka była zasuszoną i zgarbioną kobieciną, która niezbyt dobrze przyjęła wiadomość o braku twardej gotówki, ale jakieś resztki powołania miała, bo zgodziła się obejrzeć ranę. Pomacała trochę, pocmokała i stwierdziła, że goi się dobrze.
Zaproponowała zakup maści "dobrej dla kości" na drodze handlu wymiennego skoro Ishifone ryo nie cuchnęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
765/990  (765/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-08, 09:56

Za to Ishifone przewróciła oczami. Trudno powiedzieć, czy z irytacji, politowania, czy jakiś jeszcze innych powodów.
-Co wy wszyscy macie z tymi kuśkami...-Lewa ręka ześlizgnęła się z biodra, by sobie mogła swobodnie opadać wzdłuż reszty ciała. Mimo wszystko, jakiś entuzjazm w niej pozostał, chociaż chyba zdała sobie właśnie z czegoś sprawę-Dobra mały, prowadź
Czy to było to, że dzieciak kierowany krótką przygodą z guźcem będzie starał się wyciągnąć z tego tyle, ile się da, i będzie ich kierował okrężnymi ścieżkami? Może, ale raczej mało prawdopodobne, bo irytacja dziewczyny powoli się podnosiła. Mimo to cierpliwie czekała aż ich w końcu doprowadzi, z czasem coraz mniej dowierzając ewentualnym zapewnieniom... Których i tak nie było... że prowadzi ich prosto jak w mordę strzelił. A zaczynała mieć ochotę komuś taki prezencik sprawić. Dotarli jednak w końcu.
-Dobra, dzięki. Jak się nabawiłeś to zmykaj-Ishifone "Chikaze" Kumagae jedynie słowami przegoniła dzieciaka. Miała ważniejsze sprawy na głowie.
Ostatecznie jedynie ogólne oględziny udało jej się załatwić za... No, ładny uśmiech? Ponoć goiło się nieźle, co pocieszało trochę, ale dalej nie rozwiązywało jej problemów. I jeszcze niespecjalnie widziało jej starowince, by to jakoś szybko zrobić. Zacisnęła jednak zęby.
-Nie masz czegoś, by trochę szybciej się to zagoiło?-Zapytała. Co ona zresztą miała? Ubrania. Mogła dać swoją bluzę. Ewentualnie jak jakieś podkoszulki się ostały, to resztę którą miała co nie miała na sobie albo nie były okrwawione. I konserwę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-09, 19:17

- No mówię, że maści mam. - Starucha machnęła w kierunku półki nad którą wisiały ususzone zioła, a na której znajdowało się kilka bambusowych pudełeczek.
Znachorka okazała dość spore zainteresowanie dziwnymi ubraniami. Cmokała z uznaniem podczas macania materiału chudymi palcami. Takiej miękkości i koloru raczej trudno było uświadczyć w tych rejonach Rukongai. W międzyczasie Takeshi ewakuował się stwierdzając, że w razie co będą wiedzieć gdzie go znaleźć. Daisuke zaś przyczaił się w kącie.
Nim kobiety doszły do porozumienia w drzwiach pojawił się Kanosuke.
- Na mój koszt - rzekł najwyraźniej doskonale orientując się co jest przedmiotem targu. Wszedł do środka, skinął na Ishifone. - Wybacz wcześniejszą oschłość. Musiałem przekonać się jak zareagujesz. Teraz możemy porozmawiać szczerze.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
765/990  (765/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-09, 20:31

Ishifone chciała coś powiedzieć, ale skończyło się na otwarciu ust i machnięciu ręką. Nie zamierzała się spierać w durniej sprawie, bo jeszcze gotowa ją oskubać. I tak mogła, ale wydawała się być dosyć szczera w reakcjach. Naprawdę masa ludzi była zainteresowana jej ubraniami ze świata żywych... I dobrze, bo inaczej nie miałaby czym płacić. Ale ta waluta jej się kończyła. Takeshi jeszcze poszedł w pierun, prawdopodobnie do speluny. Ten to miał dobrze.
Niespodzianki jednak lubią się pojawiać w jej życiu zupełnie... Niespodziewanie. W drzwiach stanął domniemany strażnik, który to z uśmiechem na ustach postanowił jej postawić pomadki. No... Z tym grymasem to przesadziła, ale jednak miło z jego strony, jakąkolwiek motywację miał w głowie czy za plecami. Blondyneczka chwyciła za swoją bluzę.
-To jednak poproszę-Bez złośliwego uśmiechu, bez zgryźliwości. Może się jeszcze jej to przydać, a jak płacą za nią to nie będzie wybrzydzać. Schowa do torby, którą zdejmie z pleców na klepisko-To poproszę to na kości i to na gojenie... Daisuke, weźmiesz i schowasz?-Zapytała chłopaczka, który stał sobie gdzieś spłoszony w kącie jak zwykle. Sama podniosła się ciężko z kucków, i obróciła do mężczyzny.
-Nie ma sprawy, nie mam żalu-...Troszeczkę może miała, bo jednak kitranie się z ranami i niesprawną ręką przez parę miesięcy jej się nie uśmiechało, nawet jeśli wszystko miałoby się ładnie zagoić. Mimo to, wyraz twarzy miała neutralny, i jedynie uniosła lewą dłoń. "Spoko, nic sie nie stało".-Macie tu pewnie jakąś karczmę? Czy idziemy do Ciebie?
Prosta sugestia mająca na celu stwierdzenie, czy uważa sprawę za poufną czy nie. Poza tym, może by zwilżyła wargi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-11, 15:38

Babinka narzekając przy okazji na łupanie w krzyżu, wręczyła  Ishifone dwa pojemniczki, które zaraz potem przejął Daisuke.
- Pokręcimy się trochę na zewnątrz - rzekł mężczyzna.- A potem w zależności jak się potoczy rozmowa pójdziemy do odpowiedniego miejsca.
Wyszli w trójkę, Kanosuke i Ishifone na przodzie, Daisuke dwa kroki za nimi.
- Także szukasz cudotwórcy. - Pokazał Ishifone swoją lewą dłoń. Cynobrązowa, zgrubiała skóra, pod którą wiły się ciemno sine żyły. Paznokcie, a właściwie pazury, były grube i czarne. Pozwolił kobiecie chwilę popodziwiać, po czym schował lewicę za plecy. - Nie do końca udany ten cud, ale chyba nie powinienem narzekać. Problem w tym, że byle dusza nie może doświadczyć podobnego cudu. Przynajmniej na razie.
Każdy mijany tubylec pozdrowił Kanosuke choćby jednym dobrym słowem, na co mężczyzna odpowiadał w podobnym tonie.
- Parę lat temu jak tu się osiedliłem to miejsce było kilka razy mniejsze. Jeden szalejący pusty, dwie  parszywe bandy i kilku zwyczajnych wykolejeńców nakłoniło ludzi do migracji tutaj. Coraz trudniej pozostawać w cieniu. Jesteś pierwszą poważniejszą osobą, którą zwabił tutaj plotki o cudach i na pewno nie ostatnią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
765/990  (765/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-11, 16:09

To się nazywa ironia losu, że osoba zajmująca się leczeniem innych narzekała na tak przyziemne problemy. Jak to się w ogóle dzieje, że w zaświatach znajdują się starowinki? Jak dusze są długowieczne, to czy czasem nie powinny... Może nie powinna się nad tym jakoś specjalnie długo zastanawiać? Na pewno ma to jakiś sens, ale na razie tego kompletnie nie rozumiała.
Ishifone zrozumiała to w sposób następujący - facet zamierzał ją sprawdzić. Pod jakim kątem to już nie miała pojęcia, ale nie zamierzała na razie tego roztrząsać, dopóki nie będzie wiedziała o co konkretnie mu chodzi. Zgodziła się skinieniem głowy na przechadzkę, bo i czemu nie. Może to i nawet lepiej.
Daisuke ubezpieczał tyły, a oni się przechadzali po mieścinie. Nieco ją irytowało to, że rozmowę przerywały co jakiś czas jakieś pozdrowienia, ale pozostawiała tą kwestię dla siebie. I tak miała ciekawsze rzeczy na głowie.
Jak pokazał jej dłoń, nawet zerknęła zainteresowana. Zaczynała chyba rozumieć, co mu się przytrafiło - ktoś mu uciął dłoń, i znalazł tego całego cudotwórcę który mu ją odtworzył. W ten sposób. Od razu nasunęła jej się idealna precyzja działania Quincy z tym... Czymś, ale niemniej jednak jest to dosyć imponujące, by z niczego odtworzyć rękę.
-Jak stało się Tobie to, co myślę, to chyba faktycznie nie-Coś jej jednak nie do końca pasowało w tym. Nawet nie chodziło o wygląd, acz trochę też. Coś jej to przypominało, delikatnie, ale... Nie, raczej nie.
Któraś z kolej osoba pozdrowiła Kanosuke. Nawiązał do tego... W jakim celu? Dowiedziała się dosyć szybko.
-Dopiero pierwszą? Taka plotka nawet w pełni zdrowych może zwabić. I po Twoim szorstkim powitaniu strzelam, że dobrze o tym wiesz-Ishifone szła dosyć luźno, jedynie zranione ramię zmuszało ją do utrzymywania jej w nieco sztywniejszej pozycji-Ale o co Tobie chodzi z tym, że byle dusza tego nie doświadczy? I że przynajmniej nie na razie?-To ją trochę zbiło z tropu. To był jakiś warunek, jakiś kruczek? Po jego dłoni to faktycznie mogłaby się tego spodziewać, ale za licho nie mogła sama dojść szczegółów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-11, 16:30

- Pewno, że wiem. Już teraz zjawiają się dusze szukające uzdrowienia, a co to będzie jak stopnieją śniegi. - Westchnął. - A na początku tak tu było spokojnie. Tsk, nie dadzą się nacieszyć ostatnimi latami w spokoju - gderał na podobieństwo typowych zgorzkniałych dziadów. Poruszyło to znajomą strunę w pamięci Ishifone.
- To tylko kwestia czasu, aż zawita tutaj ktoś kogo nie uda mi się skierować do znachorki i wtedy może zdarzyć się dużo złego.
Chciał mówić dalej, ale znowu im przerwano. Kanosuke musiał odprawić dwójkę chłopców błagających, aby mężczyzna nauczył ich robić kataną. Przyrzekł im to o ile przyniosą mu jakiś smakołyk warty jego czasu, po czym odgonił natrętów machnięciem potwornej łapy.
- Wpierw nauczę ich różnicy pomiędzy kataną, a taichi. Czemu nie dla zwykłych dusz cudy? Nie do końca to rozumiem, ale wygląda na to, że to coś próbuje przejąć kontrolę nad zdrowym ciałem. - Ponownie wystawił przed siebie łapę trąc palcami o siebie. - To ma własne reiatsu, prawie jak żywe stworzenie i potrzebna jest własna energia, aby powstrzymać to gówno przed rozrostem. Taki pospolity wieśniaczek szybko zamieni się w powykręcaną karykaturę napędzaną podstawowymi instynktami. Taka jest przynajmniej teoria, bo oprócz mnie przeszczepy robiono tylko zwierzętom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
765/990  (765/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-11, 17:04

Nie mogła powstrzymać lekkiego uśmiechu gdy wspomniał o swoich starych latach. Pewne skojarzenia przychodziły same, i nawet było to całkiem miłe. Jakby jednak miała wskazać powód dla którego jest to dla niej przyjemne wspomnienie, mogłaby się dać zastrzelić ale nie byłaby w stanie żadnego wskazać. Może poza tymi paroma momentami, gdzie rzeczywiście wykazywał zainteresowanie jej rozwojem. No bo i nie osobą, tym się nie łudziła. Spoważniała jednak od razu przy drugim temacie.
-Taaa... Mogę to sobie wyobrazić. Nawet jak nie ktoś jak ja czy Ty, to przyjdzie większa masa i będzie problem-Przerwano im jednak. Dzieciaki przyszły, gadając coś o nauce walki kataną. Parsknęła gdy wspomniał o tych podstawach. Przemilczała, że sama je poznała ledwo dwa miesiące temu.
No. I to była ostatnia rzecz, która ją rozbawiła. Bo i potem co usłyszała wprowadził ją w grobowo poważny nastrój. Nawet, jeśli próbowała zachować poprzedni, dosyć rozluźniony wyraz twarzy.
Kurwa jebana mać. To chyba jakiś żart, albo dopisuje sobie teorie tam gdzie ich nie ma. Ale cynobrązowy kolor... nie, chyba nie... A może? No żeby to... Cholera jasna, nie ma mowy. Ale nie mogła tego tak zostawić, nie ma opcji. Nie dopóki przynajmniej się nie dowie, o co chodzi. Na razie to jednak wyglądało... Z zewnątrz wyglądało to tak, jakby trochę za długo wpatrywała się w jego rękę. Zmarszczyła jednak brwi.
Kurwa mać. Czy to się nigdy nie skończy?!
-...A posłuchaj... Ta ręka... Nie odczuwałeś czasem potrzeby... Albo czułeś jej potrzebę... Posilenia cudzym reiatsu?-Pierwsze słowa, a już było słuchać, że jej nastawienie zmieniło się. Nawet nie udawała, że nie miała czegoś konkretnego na myśli-Nie zachowywała się w jakiś dziwny sposób? Nie zmieniała kształtu?-Kolejne pytania, a im mocniej pytała, tym na pewno bardziej oczywiste będzie to, że coś wie na ten temat.
Jak na razie prawie wszystko się zgadzało. I znała tylko jedną osobę, która mogła coś takiego robić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-12, 15:29

Oczy Kanosuke rozszerzyły się.
- Skąd wiesz? Ty... rozumiem. - Pokiwał głową, uśmiechnął się. - Heh, widzę, że nic ci nie umknie. Nie, nie mam takich ciągot. Chociaż cholera wie co by się stało jakby to coś rozrosło mi się, aż do mózgu. I tak... chyba mogę naginać to w ograniczony sposób do swojej woli. Początkowo ta skóra nie była tak twarda, ale przepuszczając w ramię odrobinę reiatsu udało mi się trochę to zmienić. - Teraz spoglądał na Ishifone ze znacznie większym respektem niż na początku. - Może w wolnej chwili porozmawiamy sobie przy sake? Swoje taichi wbiłem już w ziemię, ale wciąż ciekawi nie co w naszym uroczym świecie słychać. Póki co jednak zastanówmy gdzie się udać. Jeśli wciąż masz ochotę możemy odwiedzić naszego cudotwórcę, będziecie mogli podzielić się doświadczeniami. Zawsze też możemy od razu pójść po sake.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
765/990  (765/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-13, 00:45

Był zdziwiony. Też by była, gdyby ktoś bardzo mocno sugerował iż wie o żywiącym się duszami pasożycie zakleszczonym w jej duszy. Tu jednak było to dosłowne. Tak jak u niej objawiało się to w zębach w brzuchu, tak u niego była to ręka. Ale to nie było wszystko. Przyjrzała mu się... Dokładniej jego oczom. Czerwone? Nawet przy jej naturalnych oczach ta czerwień była jeszcze bardziej widoczna. Ale ona była przesiąknięta tym skurwysyństwem. Ona... I On...
-Może...-Nie odzywała się przez cały czas, gdy ten mówił, jedynie na początku, kiedy powiedział, że rozumie. Wyglądała albo na bardzo zamyśloną, albo jakby posmutniała. Daisuke gdyby stał przodem może by wychwycił różnicę. Może nie to, przez co przechodziła, bo był to dla niej dość rzadki stan.
Miała nadzieję, że zostawiła to już za sobą. Że gdy Adam i to, co było w środku niej zginęło wszystko, co pozostało, to były te poskręcane dusze w podziemiach Accretii, z których nie będą już w stanie wyjść. Myliła się. Tak samo jak myliła się, że Aiba powiedział już ostatnie słowo. Ten tutaj... Przynajmniej nie przyczynił się do cierpienia żadnej duszy. Gdyby tak było... I co mogłaby zrobić, nawet gdyby była w lepszym stanie? Co teraz jest w stanie zrobić? Nawet jeśli to jego klon, czy też zmodyfikowana dusza stworzona na jego podobieństwo, to czy byłaby w stanie coś z tym zrobić?
Szła obok. Przestała się na niego patrzeć, gdy tylko dojrzała kolor jego tęczówek. Patrzyła się w śnieg. Zima. Zawsze pierdolona zima.
Była zatem zamyślona. Biła się wręcz z tymi myślami, które kłębiły się nad nią niczym czerwona, burzowa chmura. Chociaż miała to już za sobą, dalej czuła się w powinności. Wspomnienia wracały, i to szybko.
-...Tak, chodźmy najpierw do niego. Znając go będzie zainteresowany-Czy to na pewno mógł być "Aiba"? Nie znał nikogo, kto by w ten sposób przeprowadzał eksperymenty. Ten cholerny shinigami z kitką? Ktoś, kogo nie znała? Na pewno to nie była przypadkowa dusza, takie rzeczy wymagają i wiedzy, i sprzętu.
-Powiem Ci, że masz sporo szczęścia-Blondynka uniosła trochę głowę, zerkając jedynie trochę w bok by zobaczyć jego reakcję. Miała trochę przyciszony głos, co by czasem nikt ich nie podsłuchał-Raczej nie masz się czego obawiać. Przynajmniej dopóki nie pozwolisz temu czemuś działać na własną... rękę-Uśmiechnęła się gorzko. Szła już w miarę wyprostowana, chociaż jej ramię trochę jej doskwierało. Musiała to rozegrać na spokojnie.
-Jak masz jakieś pytania to pytaj-Zachęciła go. Wolała go poinstruować by wiedział, na co sobie nie pozwolić i czego powinien się wystrzegać, niż mieć na sumieniu jakieś dusze bo nic nie zrobiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-13, 16:23

- Brzmi jakbyście świetnie się znali. Nic w sumie dziwnego skoro trudnicie się tym samym rzemiosłem.
Oczy zabarwione miał szarością z niewielkim dodatkiem błękitu. Zmarszczył czoło na widok nietęgiej miny Ishifone, ale nie skomentował. Powiedział jedynie, że chętnie popyta się o parę rzeczy, kiedy nadejdzie odpowiedni czas.
Dom cudotwórcy znajdował się w samym centrum miasteczka, tuż przy placu, którego większość zajmowało spore domostwo o dachu krytym strzechą. Przed jego drzwiami stała naturalnej wielkości, drewniana rzeźba przedstawiająca siedzącego wilka.
- Hala starszyzny - rzekł cicho Kanosuke. - Może też ją odwiedzisz jaką będzie taka potrzeba.
Póki co zaszli do cudotwórcy. W końcu coś innego od klepiska - podłogę wyłożono jasnymi deskami. Stał na niej drewniany stoliczek ze specjalnym wgłębieniem, do którego wkładało się pożywkę dla ognia pracującego potem nad rozgrzaniem zawieszonego wyżej czajnika. Maty do siedzenia chociaż pocerowane wydawały się wygodne. W pomieszczeniu dość jasno, bo i nie było potrzeby zamykać okiennic w obawie przed chłodem gdyż mieli tutaj szyby. Kremowe, półprzezroczyste szyby, ale jednak szyby.
Ishifone ujrzała tylko ułamek domostwa, gdyż resztę ukrywały za sobą papierowa ścianka, która zaraz zresztą się rozchyliła przepuszczając mężczyznę w okularach pozbawionych szkiełek. Oczy i włosy brązowe, kimono podobnego koloru. Twarz trochę wychudzona pokryta kilkudniowym zarostem. Dość wysoki i szeroki w barach, chociaż do Kichiro trochę mu brakowało. Jakby w tym świecie dało się określać wiek po wyglądzie, to dałoby mu się jakieś trzydzieści lat. Powitał gości nieprzytomnym uśmiechem.
- Dzień dobry. Nazywam się Kurokagi Kanoya. - Dał sobie parę sekund na przestudiowanie twarzy Ishifone i Daisuke, po czym zwrócił się do Kanosuke. - Twoi znajomi?
- A nie twoi?
Aiba to to nie był, aczkolwiek... na upartego dało się dopatrzyć pewnego podobieństwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
765/990  (765/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-13, 17:11

Tym samym rzemiosłem? Jak tak tego posłuchała to zaczynała mieć wrażenie, że źle ją zrozumiał, ale nie zamierzała go wyprowadzać z błędu dopóki nie ujrzy tego co chciała na własne oczy. Zrobili sobie krótką wycieczkę krajoznawczą, gdzie pokazał jej też przy okazji halę starszyzny. Czy jej się przyda? Może. Na razie nie miała pomysłu. Dziwnym też, ale w pełni wytłumaczalnym była barwa jego oczu. Nie był tym tym aż tak przesiąknięty, więc może zachował tą swoją cechę.
Wnętrze chaty było... łał. Jak na to co tutaj widziała to prawie po królewsku. Nie klepisko, a deski, jakiś myk dla czajnika, i cholera jasna szyby. Musiał tutaj naprawdę się dorobić renomy, skoro sobie pozwolił na tego rodzaju luksusy. I papierowa ścianka, po której uchyleniu ujrzała...
Kogoś, kto nie wyglądał jej w większym stopniu na Aibę. To znaczy, może jakby zmrużyła oczy... Ale nie, raczej nie. To nie był Aiba. Spowodowało to lekkie zastanowienie i dezorientację u Ishifone, ale nie była w tym sama, bo Kanosuke chyba nie spodziewał się tego rodzaju odpowiedzi z jego strony.
Musiała zadziałać w miarę zdecydowanie, ale spokojnie. Ta... W końcu jednego była prawie pewna.
Wzruszyła ramionami, i obróciła głowę do swojego przewodnika.
-Cóż, mówiłam jedynie, że "znając go". Nie mówiłam nic o tym, że mnie zna-Zmrużyła rzeczywiście oczy, przyglądając się temu całego Kanoyi-Chociaż teraz mam wątpliwości... znam tylko dwie osoby, które mogły dokonać tego z Twoją ręką, a ta... Trochę niby przypomina, ale... Dobra, dojdziemy do tego później!-Machnęła ręką. Przybrała przyjazną, dość otwartą maskę. Ukłoniła się przed mężczyzną, już tym razem patrząc na niego bezpośrednio-Chikaze! Słyszałam, że prowadzisz eksperymenty na zwierzętach-Uśmiechnęła się krzywo. Tym bardziej krzywo, że jednego półzwierza mieli tutaj w pomieszczeniu-Po tym co już usłyszałam jestem prawie pewna, że wiem co to jest. I to nie jest nic przyjemnego. Przekonałam się o tym na własnej skórze. A historia za tym jest jeszcze gorsza... Ale dla pewności wolałabym to zobaczyć-Ekspresyjność szybko się zmieniała. Przed chwilą była serdeczna, teraz trochę nabrała zakłopotania, ale i powagi. Nie wiedziała wręcz od czego zacząć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-13, 17:58

- Naprawdę? - W głosie Kanoyi zabrzmiał wręcz dziecięcy entuzjazm. Powstrzymał się na chwilę przed pytaniami, bo trzeba było się odkłonić. - Byłoby świetnie gdybym mógł z nimi porozmawiać. Może z ich pomocą mógłbym w końcu dokonać przełomu.
Nie przejął się zarzutem o niehumanitarnym traktowaniu zwierząt.
- Przykra konieczność - skwitował, po czy spojrzał na Daisuke, który przedstawił się nieco drżącym głosem zapewne przyzwyczajony do tego, że to Ishifone go przedstawiała.
Kanoya zaproponował, aby usiedli, po czym zapytał czy mają ochotę czegoś się napić. Wybór mieli całkiem spory, bo herbatę, sake albo wodę.
- Rozumiem. To demoniczne narzędzie istotnie warte jest swojej złej sławy, ale całe szczęście udało mi się sprawić, aby służyło szczytnemu celowi. - Spojrzał na upiorną dłoń Kanosuke. - Niestety długa jeszcze przede mną droga, żeby mogło to służyć zwykłym duszom, aczkolwiek nie tracę nadziei. - Uśmiech rozpogodził zmęczoną twarz. - Powiedziałaś, że o mnie słyszałaś. Czyżby od mojego sensei'a?  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
765/990  (765/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-13, 18:42

...Zachowanie było trochę takie... Podobne? Znaczy, pobudki podobne, bo samo w sobie było zupełnie inne. Skubaniec kipiał entuzjazmem w przeciwieństwie do takiego pozornie wyważonego Aiby ten kipiał entuzjazmem. Może tamten też taki był, ale raczej wątpiła. Ten był znacznie bardziej... Niewinny? Taki szurnięty, dobrotliwy naukowiec. O ile by nie bawił się z tym cholernym diabelstwem.
-Na szczęście jeden jest nieaktywny, a drugi gryzie piach w Hueco mundo-Z tego wszystkiego zapomniała przedstawić Daisuke, ale sprawa była na tyle poważna, że prawie zapomniała na moment o tym drobiazgu. Wybaczy później, na razie skorzystała z zaproszenia i usiadła tam, gdzie jej zaproponowano. Poprosiła o sake, a dla młodego wody albo herbaty, co tam preferował, dała mu wolną rękę.
-Słyszałam od Kanosuke, który trochę mnie źle zrozumiał. Ja zresztą też trochę za szybko wybiegłam myślami do przodu-Wypiła sobie z czarki, o ile miała nalaną. Odetchnęła-Może to i lepiej, że chyba nie jesteś tym o kim myślałam. Co to za sensei?-Ostatnie pytanie, zanim zaczęła sama się czymś dzielić. Zaczęła stosunkowo delikatnie.
-Dobra, bo pewnie się zastanawiacie, skąd o tym wiem. Wiem o tym stąd, że miałam wątpliwą przyjemność posiadania Verschlingera wszczepionego w swoją duszę, a potem praktycznie stania się jednym z tym skurwysyństwem-Wypiła sobie raz jeszcze. Odetchnęła słabiej-Uprzedzając pytania, cudem udało mi się tego całkowicie, bez śladu pozbyć. I to takim prawdziwym cudem, chociaż cena była słona
No. To streściła całkiem spory kawał swojego życia. Nawet całkiem spokojnie o tym mówiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-13, 19:35

Nie takiej odpowiedzi się spodziewał.
- Szkoda, szkoda. Myślałem, że były to godne osoby, które mogłaby mi pomóc. Aż w Hueco Mundo? Zapewne skrywa się za tym niesamowita historia.
Podano zamówienie. Daisuke zadowolił się wodą, a sake smakowało lepiej od tego czym zazwyczaj Ishifone się raczyła. Nie była to powalająca kubki smakowe różnica, ale wciąż lepszy trunek od sikaczy serwowanych w porzuconych przez wszystkich bogów wioskach.
- Sensei Eihei. Czyli jednak go nie znasz? Gdyby nie on oddałbym zapewne życie w jakimś ponurym zaułku Rukongai. Nauczył mnie praktycznie wszystkiego.
Delikatne wprowadzenie Ishifone zasiało lekkie zmieszanie.
- Ver...chliger? A więc i tak się na to mówi? Przyznam, że jestem pod wrażeniem. Nie spodziewałem się, że jest możliwy powrót do siebie z tak zaawansowanego etapu zespolenia. Chikaze-san, w jaki sposób tego dokonałaś? Twoja odpowiedź mogłaby bardzo mi pomóc w okiełznaniu tego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
765/990  (765/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-13, 20:03

Naiwność tego faceta ją rozbrajała, ale i tak sprawiał na niej minimalne lepsze wrażenie niż Aiba. Nawet pomyślała, że jeżeli nakreśli mu jak niebezpieczna i ryzykowna jest ta gra to może odpuści i zajmie się czymś innym, ale w środku trochę w to powątpiewała. Mimo to, szła w to dalej.
-Oh tak, historia życia-Odpowiedziała z przekąsem. Drażniło ją trochę, że najbardziej go interesowało w jaki sposób ktoś mógłby mu pomóc, ale nie wiedział wszystkiego to mu wybaczyła. Na samego "senseia" odpowiedziała, że nie kojarzy, bo i taka była prawda. Przynajmniej sake było sensowne, nie piła takiego od kiedy pamiętała.
I w końcu konkretna reakcja. Oparła głowę o lewą rękę, przez chwilę mrucząc coś pod nosem.
-Ta, albo pożeracz. I masz rację, że się nie spodziewałeś, bo jest to prawie niemożliwe. Ta druga osoba, ta w stanie spoczynku mówiła mi, że by oddzielić jedno od drugiego potrzeba by maszyny filtrującej dusze na mikroskopijnym poziomie. Szacował czas budowy na kilkaset lat, a to był jakiś kapitan-renegat z seireitei. Co bym o tym... draniu nie powiedziała, to miał wizję-Sama pomasowała sobie swoje czoło, zastanawiając się co jeszcze powiedzieć-Mój czysty stan ducha to efekt interwencji kami. Nie wiem jak to się konkretnie stało, ale zadziałało. Teoretycznie moce różnych dusz mógłby by zadziałać... Kiedyś spotkałam taką jedną, która zaczęła wyciągać kawałki tego czegoś ze mnie łańcuchem... Sama też miałam moc, która by mi pozwoliła wypalić ze mnie to diabelstwo, ale okaleczyłabym się strasznie. Właśnie tą moc musiałam oddać w zamian za oczyszczenie-Opróżniła czarkę. Postawiła na stole... Ciekawe, czy ktoś pomyśli, by jej nalać drugą. Poczekała na pytania. Miała by jeszcze sporo do powiedzenia.
-...A, i starczy Chikaze-Dodała, jak się zorientowała jak tamten ją nazwał. Naprawdę nie lubiła honoryfiksów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-13, 20:22

Odpowiedź Ishifone chyba przerosła Kanoyę, bo uszło z niego powietrze. Oklapł, zgarbił się, westchnął.
- Mimo wszystko liczyłem na prostsze rozwiązania. Niestety nie posiadam żadnej profesjonalnej aparatury. Wszystko co dotąd osiągnąłem zawdzięczam mojej mocy. W pewnym stopniu potrafię manipulować materią organiczną, zarówno swoją, jak i obcą. Kanosuke-san wyjaśnił ci już trochę? Tak naprawdę mógłbym przeszczepić tkankę duszom o niskim poziomie reiatsu i później zapobiegać rozrostowi dzięki wykorzystaniu mojej mocy, ale wtedy taka dusza byłaby ode mnie praktycznie zależna, a nie o to tu w tym chodzi.
- Który to był kapitan renegat? - Zapytał z kolei Kanosuke. - Paru ich w ostatnim stuleciu było, ale patrząc na temat rozmowy chodzi ci o Aibę Kiyoshi'ego z dwunastej dywizji. Jakbym go dostarczył pod bramy Seireitei to do końca życia nie zobaczyłbym dna sakiewki.
Tymczasem Kanoya doszedł do kilku wniosków, które przedstawił napełniając przy tym czarkę Ishifone.
- Na błogosławieństwo kami nie liczę. Słyszałem, że czasami pomagają i uzdrawiają ludzi, ale wątpię, aby udało mi się nakłonić jakiegoś na długofalową współpracę. Szczerze mówiąc myślałem też o znalezieniu pomocy u innych dusz z mocą. Ja zacząłem, ona mogłaby skończyć. W przeciwieństwie do Kanosuke-san uważam, że rozgłos może nam tutaj pomóc, ale potrzebna byłaby nam konkretna moc, a o taką trudno. Czy ta dusza, o której wspomniałaś byłaby gotowa nam pomóc?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
765/990  (765/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-13, 20:57

Chwila. Moment. On posiadał taką moc, i akurat kombinował z jedną z najbardziej paskudnych rzeczy jaką znała po to, by odtwarzać kończyny innym duszom? Popatrzyła się na niego wyraźnie zdumiona. Przejdzie do tego, ale później. Coś tu jej śmierdziało, i to nie był skutek jej paranoi, która odeszła od niej na skutek działań przedwiecznego.
Za to Kanosuke podłapał. Błysnęła zębami na samo brzmienie tego imienia.
-Ten sam. Ale nie do końca. Sukinkot narobił sobie klonów, i chociaż widziałam oryginał to głównie obcowałam z jednym z nich. I po prawdzie myślałam, że właśnie któregoś z nich tutaj spotkam-Ishifone zaczęła bawić się czarką, przystopowując ją dopiero gdy "naukowiec" zdecydował się ją ponownie napełnić-I to właśnie jeden z jego ziomków wszczepił mi to cholerstwo w duszę
Posłuchała wniosków. Miały sens, przynajmniej do pewnego momentu.
-Z kami się zgodzę. Poza tym, znaleźć takiego to sztuka sama w sobie, ja miałam więcej szczęścia niż rozumu. A z tą duszą nie wypali... W sumie to jeszcze nie dusza, skoro pewnie żyje jeszcze na ziemi. Trochę za bardzo przywykłam, że zamiast ludzi mówi się dusze i takie tam, wybacz-Napiła się znowu. Jednak nie było tak źle, chyba. Ten facet nie będzie raczej w stanie zrobić niczego specjalnego bez sprzętu. Gorzej jak to wszystko wylezie.
-Ale zgodzę się z Kanosuke, że rozgłos może wam zaszkodzić. Zwłaszcza jeżeli by się rozniosło co tutaj trzymacie. Większość patrzyła na mnie jak na pustego albo broń, którą można wykorzystać. Myślę, że tu nie będzie inaczej. A jeżeli chodzi o mnie... Nawet nie wiecie, jakie katusze przechodzą dusze, które padają ofiarą tego czegoś. Ja miałam okazję tego doświadczyć, kiedy spotkałam oryginalnego pożeracza. To nie może się dobrze skończyć-Napiła się, porządnie.

Zerknęła na Daisuke. Zorientowała się, że cały czas gada o tym w jego obecności. Nawet się trochę zlękła co może sobie o niej pomyśleć. Może nawet zechce opuścić... Kurwa.
-Słuchaj, mogę Ci opowiedzieć o tym co wiem na temat struktury, zachowania, w jakim stopniu mogłam to kontrolować, jak i też jak to gówno właściwie powstało i skąd się wzięło-Wyrzuciła wszystko, co tylko mogła wiedzieć na ten temat-Ja będę monotematyczna. Mam maści i w ogóle, ale ta rana barku mocno przeszkadza komuś takiemu jak ja. Dałbyś może radę ją w jakiś sposób wyleczyć, by nie było śladu?-Ishifone nie chrzaniła się w tańcu, i chociaż nie postawiła wprost warunków, miała pewne oczekiwania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-14, 14:44

Kanoya wychwycił jej spojrzenie. Zastukał w oprawki okularów uśmiechając się lekko.
- Tak, taką mam moc, aczkolwiek początkowo myślałem tylko jakby ją tu wykorzystać do walki. Z Vershligerem było podobnie, ale gdy zacząłem eksperymentować okazało się, że jestem w stanie wytwarzać tkankę możliwą do uformowania choćby w rękę, którą bez większych problemów można dołączyć do kikuta. Podczas podróży z sensei'em trochę niedoli rukonu ujrzałem dlatego postanowiłem wykorzystać moją moc do szczytniejszych celów, bo i walka z wrogami Seireitei nie zawsze jest taka.
Chwilę potem obaj mężczyźni kiwali tylko głową z niedowierzaniem.
- Klony? To chyba najbardziej popaprana historia jaką w życiu słyszałem. A słyszałem ich sporo i rzadko która była normalna - stwierdził nieco rozbawiony sytuacją Kanosuke.
Kanoya zaś zdawał się z lekka przerażony.
- A więc zrobili tobie to samo co ja z Kanosuke-san. Bogowie, a ja w swojej pysze myślałem, że pierwszy na to wpadłem. Co gorsza nie mieli moich skrupułów... mi nigdy nie przyszło do głowy żeby przeszczepiać to zwykłym duszom.  
Atmosfera siadła. Również Daisuke nie wydawał za wyraźnie. Jakby nie patrzeć nie znał przeszłości Ishifone, a teraz objawiała się w odcieniu krwawej czerwieni.
- Powstało? Wiesz jak to powstało? - Kanoya otrząsnął się nieco z ponurego nastroju. - Dotąd słyszałem tylko kilka niepewnych rewelacji na ten temat. Tak, będę bardzo wdzięczny za wszelką pomoc. Hmm, bardzo chciałbym się odwdzięczyć pomocą, ale... niestety nie znam żadnych technik medycznych, które dałoby szybkie uzdrowienie. Jedyne co mogę zaproponować to przeszczep... nie, przepraszam, że to w ogóle zaproponowałem. Po tym co przeszłaś pewno nie chcesz mieć z tym nic do czynienia.
- Tak bardzo ci się spieszy? Jeśli nie możemy was tutaj przechować, aż dojdziesz do siebie - zaproponował Kanosuke.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
765/990  (765/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-14, 15:51

Szczytniejsze cele. Zdawał się być naprawdę naiwny sądząc, że wczepiając tak niebezpieczną rzecz w dusze osiągnie coś więcej niż chaos i zamieszanie. I nie zamierzała się z tym już więcej kryć.
-Gorzej jak ktoś odkryje, jak odwrócić ten proces i zacznie polować na dusze, które to mają by samemu sobie to wszczepić. Mnie wzięło sumienie, ale ktoś może nie mieć takich skrupułów-Rzuciła swoją teorią, jak może się ta zabawa skończyć, a i to było chyba najbardziej optymistyczne. Mniej optymistycznie zareagowali na jej rewelacje dotyczące Aiby, na co się trochę obruszyła.
-Taaaaa? Jestem ciekawa, czy osoby je mówiące widziały chociaż połowę tego co ja-Zacisnęła lewą dłoń, by zaraz ją zwolnić. Uspokoiła się-Dobra, z tymi klonami to spory skrót myślowy. Bliższe prawdzie byłyby zmodyfikowane dusze stworzone na jego podobieństwo. Nie wyglądały też jak normalne, bardziej jak kulki z jakiejś mięsnej masy-Wyjaśniła, na tym kończąc swój wywód na ten temat, by czasem nie zaczęli podważać jej wiarygodności. Jak to ich nie przekona, to nie będzie strzępiła na to języka. Miała inne problemy socjalne teraz na swojej głowie.
-Gorzej, znacznie gorzej... Ty tylko doczepiłeś rękę do kikuta Kanosuke. Mnie połączyli z tym, przez co jak to czuło głód, również i ja go czułam. Nie mogłam też przez to karmić go swoim reiatsu, co najwyżej mogłam liczyć na to, że ktoś się ze mną podzieli swoim-Poprawiła ponuro okularnika-Też taką zwyczajną duszą wtedy nie byłam, nie to co teraz...
Trochę za długo patrzyła się na Daisuke. Będzie musiała z nim potem porozmawiać. Mogła mu powiedzieć, by dołączył do Takeshiego, szlag by to... Ale czy by ją zostawił w takim stanie? Ostatnio jak to zrobił to skończyła właśnie w tym stanie.
-A wiem. Mniej więcej, bez detali, ale wiem-Rzuciła będąc w parszywym nastroju. Tym gorszym, bo się okazało iż ten sukinkot również nie zna się na leczeniu, tylko na jakiś barbarzyńskich metodach przeszczepów tkanek. Co nawet napomknął, i jego szczęście, że się szybko zreflektował.
-Nie po to przechodziłam przez to wszystko, by znowu dać sobie to w siebie wpompować-Warknęła. Odechciało jej się pić, więc do połowy wypełniona czarna pełniła u niej rolę odstresowywacza, którym trochę się bawiła przechylając ciecz to w jedną, to w drugą.
-Nigdzie mi się nie spieszy, ale nienawidzę siedzieć na tyłku i nic nie robić-Odrzekła Kanosuke-Już Daisuke wystarczająco długo robił na moje utrzymanie, a mam swoje powody, by chcieć wzrastać w siłę zamiast się obijać-Poczuła coś mokrego na palcu. Chyba trochę przesadziła, acz troszeczkę. Upiła trochę, głównie po to by się to nie powtórzyło. Palec też liznęła.
-Dobra, możemy tu trochę posiedzieć...-Odpowiedziała ciężko. Lepiej będzie mieć oko na tego wariata, a może i tak się tu czegoś nauczy od tego tutaj jak go ładnie ugra-To wracając do sprawy...
-W Hueco mundo jest ponoć miejsce, które zmienia ludzi... dusze, pustych, arrancarów... Rasa tutaj nie ma znaczenia. Zmienia je w sposób wyjątkowy i nieprzewidywalny. I istotą, która została przemieniona w pożeracza był młody quincy... Niszczyciel. To taka rasa ludzi świadomych duchowo, w dużej mierze wyrżnięta przez shinigami, gdyż zagrażali równowadze między światami. Z tego co wiem, z początku był taki jak ja. Ale nie znał umiaru w pożeraniu dusz, więc w pewnym momencie było ich za dużo, i stracił kontrolę. Zamienił się w coś podobnego, co tam pewnie trzymacie w cieniu, tylko bez określonego kształtu. Czerwona chmura energii, z masą uzębionych macek, bazująca na podstawowych instynktach-Nie próbowała jakoś specjalnie nadawać temu dramatyzmu, mówiła po prostu to co jej powiedziano, a brzmiało to wystarczająco nieciekawie, by odpowiedni efekt wyszedł bez starań-Ciężko się to kontrolowało. Musiałam się naprawdę skupić i wykazać siłą woli, by kogoś nie zaatakować w trakcie głodu, albo by wywołać to na swoje życzenie. I skłonić, by poruszało się tak jak ja chciałam. Tak naprawdę to było... coś. Nie umiem tego dokładnie opisać. Ale w tym czymś była cała masa dusz, które zostały przez niego pożarte, cierpiące ciągłe katusze. Gdy oryginał został zniszczony, zostały one porozrzucane w promieniu paru kilometrów, i przypominały poskręcane humanoidy z paszczami zamiast twarzy. I co gorsza, chciały się ze mną połączyć. Bały się samotności-Wypiła jednak. Nawet się nie chrzaniła tylko wyciągnęła czarkę po jeszcze. chociaż robiła się czerwona, jak sobie o tym wszystkim przypominała-Chyba nie muszę wam mówić co by się stało, gdyby im się udało...
Westchnęła. Jakoś odechciało jej się mówić. Mocno przyklapnęła, i odczuwała coś, czego dawno nie czuła. Powinna była czuć wtedy, ale dopiero teraz poczuła to naprawdę. Prawdziwe, szczere wyrzuty sumienia. Zacisnęła pięści, by się chociaż trochę wziąć w garść. Miała coś chyba powiedzieć, ale skończyło się na westchnięciu. I tak dobrze, że się tutaj nie rozbeczała, to by dopiero wtedy się na siebie wściekła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-14, 16:12

Po jego minie widziała, że podobny rozwój wypadków przeszedł mu wcześniej przez myśl, ale nic nie powiedział. Kanosuke natomiast pokiwał głową z miną mówiącą, że kiedyś podobnego argumentu użył.
Potem czym dłużej mówiła tym wyraz obrzydzenia na twarzy Kanoyi rósł, gdy skończyła wstał i szybkim krokiem podszedł do okna. Kanosuke westchnął.
- A więc tak to wygląda... Dotąd myślałem, że to wytwór shinigami, a tutaj pokazuje się monstrum jeszcze gorsze od pustych. Macki powiadasz? To by wyjaśniało dlaczego to tak wygląda. - Spojrzał na rękę, skrzywił się. - Jakoś nie uśmiecha mi się mieć przyczepioną do ciała mielonkę z bogom ducha winnym dusz.
- Zdecydowałem - odrzekł głucho Kanoya, odwrócony do nich plecami. - Przerwę moje badania i zniszczę to ohydztwo.
- Hmm. Najrozsądniejszy wybór - przyznał Kanosuke, po czym zwrócił się do Ishifone. - Brzmisz jakbyś widziała to na własne oczy. Heh, szkoda, że ja się tak ładnie nie zestarzałem. No cóż, skoro zostaniesz to będziemy mieć czas żeby wymienić się doświadczeniami, aczkolwiek z tego co słyszałem trudno mi będzie dorównać ci w tym polu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blondi


avatar

Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
162/180  (162/180)
Punkty Reiatsu:
765/990  (765/990)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-14, 17:20

Cholera jasna. Kiedy to ona ostatnio spotkała kogoś, kto rzeczywiście miałby sumienie i byłby naukowcem? Przywykła do istot, które mają kompletnie gdzieś to co się dzieje z innymi, byle tylko osiągnąć swoje cele. Ten tutaj jednak okazał się mieć serce, czy też raczej trochę zdrowego rozsądku. Jedno drugiemu nie przeszkadza.
Również Kanosuke wydawał się myśleć. Miła odmiana, acz nie poprawiło jej to zbytnio humoru. Miała też pustą czarkę. Popatrzyła na Daisuke jeszcze raz. Cały czas milczał, i nie podobało jej się to. Czuła strach, z jakiegoś dziwnego powodu. Nic jednak jeszcze do niego nie mówiła.
W ogóle nie mówiła przez dłuższa chwilę. Oparła się głową o rękę. Myślała. Efektem było jedno pytanie.
-Jak i kiedy żeś to znalazł i zamknął?-Zapytała-Widziałam to jedynie w Hueco mundo i na ziemi. Jeżeli to się rozlazło po światach... Wolę nie myśleć co się stanie, jeżeli to nabierze sił-Chwilę jeszcze była w bezruchu. Aż wstała.
-Kanoya, pokażesz mi to?-Zapytała dość poważnie-Raz, chcę mieć absolutną pewność, że mówimy o tym samym, chociaż wszystko na to wskazuje. Dwa... Może po kształcie jaki to przybrało będę wiedzieć, skąd akurat ten fragment się tutaj wziął
Raz się już pomyliła. Ale teraz, do tego przy tych wszystkich potwierdzeniach i braku sprzeciwu ze strony kogokolwiek... Musiało się to zgadzać.
-Daisuke... Przepraszam, że nic nie mówiłam-Powiedziała ciszej, z opuszczoną głowę. Dodała zaraz głośniej, unosząc twarz-Załatwimy to od razu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
110/110  (110/110)

PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   2017-09-14, 17:45

Daisuke delikatnie stukał palcem w swoją czarkę z wodą i tylko nadstawiał uszy. Wydawał się nieco przytłoczony toczoną rozmową.
- Zamknął? - Kanoya odwrócił się do nich. Minę miał więcej niż niewyraźną. - Cóż, trzymam to w skrzyni pod podłogą. Wiem, marne zabezpieczenie, ale na lepsze nie mam środków... To było jakieś trzy lata temu, krótko po tym jak opuściłem sensei'a. Moje pierwsze samodzielne zlecenie na przestępcę, który zabił dwójkę shinigami. Wziąłem to z jego martwych rąk, chociaż teraz widzę jakie mam szczęście. Gdyby nie atak z zaskoczenia mógłbym nie wygrać... Tak, zaraz to przyniosę.
Zniknął za papierową ścianką. Kanosuke również wstał rozprostowując kości, przeszedł się po izbie.
Daisuke wzruszył ramionami, zerknął nieśmiało na Ishifone.
- Niczego nie musiałaś mi mówić.
Powrócił Kanoya. Na otwartych dłoniach opierał katanę. Klinga długa i wąska, czarna rękojeść, owalna żelazna tsuba pod którą... coś było. Jakaś blado sina organiczna materia. Macki?
Kanoya wyciągną broń ku Ishifone, aby mogła ją swobodnie ująć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zachodnia dzielnica   

Powrót do góry Go down
 
Zachodnia dzielnica
Powrót do góry 
Strona 4 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Rukongai :: Tereny Mieszkalne-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | www.sosblogs.com